Wzięli i napisali

Akcja przeciwko budowie linii wysokiego napięcia w Kałuszynie osiągnęła cel społeczny, ale czy uświadamiający... Działaczki Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kałuszyńskiej nie zdawały sobie sprawy, że będą ludzie przeciwni ich protestowi. Ba, będą tacy, którzy obrzucą je inwektywami. I to wszystko z powodu prądu...

Swąd pod prądem

Piszę w sprawie budowy linii elektrycznych 400 KV rzekomo biegnącej przez Kałuszyn i wytoczonego sprzeciwu przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kałuszyńskiej.

Zastanawia mnie, jak można opowiadać bzdury w sprawie budowy linii, zasypywania wyrobiskach żwiru, przetwarzania żużlowych opon. Przecież to musi być gdzieś robione. Linia musi którędyś przechodzić, ponieważ potrzebna jest ludziom. Doły po wyrobiskach są rekultywowane. Zużyte opony nie będą zaśmiecały lasów i pól. Autostrada jest potrzebna, bo Kałuszyn jest zakorkowany przez samochody. To prawda, że w obecnej wersji będzie przechodzić przez pola uprawne i łąki, ale w większej części zachowana jest odpowiednia odległość od zabudowań.

Nie rozumiem więc oburzenia towarzystwa, którego działacze piszą głupoty, bo jesteśmy otoczeni liniami elektrycznymi, ludzie pracują przy elektryczności i nie głupieją.

Przez moje łąki i pola biegną trzy linie energetyczne o napięciach 15 KV każda. Te linie zasilają Kałuszyn, Grębków i Kopcie. Zostały wybudowane w grudniu 1984 r., a więc to już 34 lata temu. Pod tymi liniami koszę trawę, zbieram siano i robię zabiegi pielęgnacyjne związane z łąkami. Do tej pory, dzięki Bogu, rozum mam bardzo dobry, pamięć wyśmienitą, żadnego raka, a mam już 78 lat. Linie te przechodzą przez lasy. Ludzie wycinają drzewa przy tych liniach i nikomu nic się nie stało. Tylko tym paniom z Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kałuszyńskiej coś w głowach się pomieszało. Niech trochę mają szkoły i oleju w głowach i nie piszą w tym sprzeciwie, że jest Wysoczyzna Kałuszyńska, ale jest tylko nazwa Wyżyna Kałuska. Czytałem w różnych pismach o Kałuszynie, ale nie spotkałem takiej nazwy.

Z poważaniem - faKTor

Od redaktora ­– Powstaje właśnie reportaż o gminach pod napięciem, bo sprawa budowy linii elektroenergetycznej 400 KV o łącznej długości 50 km dotyczy pięciu mińskich gmin. Polskie Sieci Energetyczne przekonują, że wysokie napięcie w niczym nie zagraża ludziom, zwierzętom i przyrodzie, ale mieszkańcy im nie wierzą. Kałuszyn i Cegłów już protestują, a Stanisławów, Dobre i Latowicz zapewne do nich dołączą. Czego chcą, a czego sobie nie życzą – o tym już za tydzień.

Numer: 29 (1033) 2017 Autor:



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *