Wzięli i napisali

Czasami w naszym tygodniku zdarzają się niedopowiedzenia, złośliwe puenty lub zwykłe pomyłki faktograficzne. Nie do końca z naszej winy, bo organizatorzy wydarzeń nie zawsze dbają o pełną i wyrazista informację. Nasze szpalty są zawsze gotowe nie tylko na listy do redakcji, ale też na wyjaśnienia, a nawet sprostowania. Wszystko w celu pokazania prawdy...

Zawżdy do prawdy

Ostatnio napisał do nas radny Zygmunt Ochman. Otóż w 26 numerze tygodnika Co słychać? z 2 lipca 2017 roku ukazała się relacja z uroczystości związanych z 90-leciem Ochotniczej Straży Pożarnej w Lubominie połączonej z aktem nadania sztandaru jednostce. W artykule znalazło się sformułowanie, że fundatorem sztandaru okazał się radny Zygmunt Ochman, ale do przybijania tabliczek zaproszono wiele osób, biznesmenów i prezesów sąsiednich jednostek.

Z powyższej treści można wyciągnąć wniosek, że byłem jedynym darczyńcą, a pozostałe osoby były tylko poproszone o honorowe przybicie gwoździ – tabliczek.

Prawda jest całkowicie inna. Fundatorami sztandaru są druhowie OSP Lubomin, mieszkańcy Lubomina, Wólki Czarnińskiej i Suchowizny, druhowie z innych jednostek, przyjaciele OSP Lubomin, samorządowcy i sponsorzy.

Zarząd OSP Lubomin i Społeczny Komitet Fundacji Sztandaru prowadziły sprzedaż cegiełek przeznaczonych na ufundowanie sztandaru...

Wobec powyższego użyte w artykule sformułowanie, że radny Zygmunt Ochman był fundatorem sztandaru uważam za bardzo nietrafione i wybitnie krzywdzące dla wielu osób, które tak mocno zaangażowały się w zorganizowanie tej pięknej uroczystości – kończy radny Zygmunt Ochman.

W kolejnym liście Ewa Gierat, która po naszym reportażu wyjaśnia kulisy finansowe XIII Przeglądu Piosenki Dziecięcej i Młodzieżowej Wesołe Nutki.

Imprezę zorganizowało Stowarzyszenie KONICZYNKA ze środków m.in. budżetu powiatu mińskiego. Dotacja została przeznaczona na przygotowanie poczęstunku oraz w największej części na nagrody dla uczestników. Każdy występujący otrzymywał torbę z nadrukiem i – w zależności od wieku – koce, poduszeczki, ramki na zdjęcia, kuferki, koszyczki, a wyróżnieni dodatkowo karty upominkowe, piłki i maskotki.

Członkowie Stowarzyszenia KONICZYNKA pracowali jako wolontariusze, a wynagrodzenie otrzymał jedynie prowadzący imprezę Grzegorz Wilk – czytamy w piśmie Koniczynki.

Wyjaśnienie czekało kilka tygodni, bo czekaliśmy na konkrety, czyli szczegółowe rozliczenie finansowe imprezy korzystającej ze środków publicznych. Niestety, stowarzyszenie milczy...

Od redaktora – Mylić się jest rzeczą ludzką, ale nieludzkie są pomyłki celowe. Nigdy tego nie robiliśmy, nie robimy i robić nie będziemy. Co innego ocena wydarzenia, do której każdy dziennikarz ma święte prawo...

Numer: 28 (1031) 2017 Autor:



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *