Wzięli i napisali

Szanowny Panie Redaktorze, jestem mieszkańcem wsi Gliniak pod Mińskiem Mazowieckim. Wczoraj – dokładnie w niedzielę ok. godziny 15 – miało miejsce dość nietypowe zdarzenie...

Psy na łzy

Moja siostrzenica miała swojego kotka – wabił się Tofik. Dziewczynka często bawiła się z kotem na podwórku, kot był bardzo przyjacielski, robiła z nim wszystko co chciała – był tolerancyjny.

Chciałbym zwrócić uwagę na fakt nieodpowiedzialności ludzkiej. Otóż właśnie w niedzielę dwa psy amstafy czy coś podobnej rasy w umaszczeniu ciemnym – bez smyczy, bez kagańca wbiegły na podwórko i rozszarpały kota.

Pomijając stratę domowego pupila, którego próbowałem uratować, korzystając z pomocy uczynnego weterynarza... Nie udało się, ale mogło dojść do jeszcze większej tragedii, gdyby moja siostrzenica miała tego kociaka na rękach, a nosiła go w ten sposób niezwykle często.

W Mińsku Mazowieckim na ulicach można spotkać masę właścicieli, którzy w pełni zaufania wyprowadzają swoje psy bez smyczy, bez kagańca. Warszawscy działkowicze wypuszczają zwierzaki zupełnie beztrosko, zapominając że są na terenach zamieszkałych przez ludzi, narażając innych na niebezpieczeństwo. Nawet kiedy pies jest wychowywany z dziećmi, może zrobić krzywdę swoją masą lub pazurami, chcąc przytulić czy skoczyć na drugą osobę.

Sam jestem miłośnikiem zwierząt. Jestem natomiast przeciwnikiem bezmyślności, nieodpowiedzialności i skrajnej głupoty. Budujmy świadomość i odpowiedzialność zbiorową, bo na tym mogą ucierpieć nasze dzieci. Bardzo często słyszy się o pogryzieniach i innych zdarzeniach, które były spowodowane przez teoretycznie niegroźne zwierzaki.

Jestem sfrustrowany całą tą sytuacją zwłaszcza dlatego, że psy wbiegły na podwórko, rozszarpały kota i wybiegły. Gdyby uczestniczyła w tym moja siostrzenica, doszłoby do tragedii, a ja nie byłbym w stanie znaleźć odpowiedzialnej za to osoby! To, że właściciel ufa swojemu zwierzakowi, nie znaczy, że ja też muszę. To, że pies nie zaatakował 100 osób, nie znaczy że nie zaatakuje 101. Może mu nie odpowiadać zapach, spojrzenie, może poczuć zagrożenie.

Liczę, że poświęci Pan czas na rozwinięcie tego tematu.

 

Z wyrazami szacunku,

Przemysław Porębski

Numer: 27 (1030) 2017 Autor:



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *