Dobre konfliktów

Sesje rady gminy w Dobrem rzadko przebiegają w spokojnej atmosferze. Jednak tak było podczas wrześniowego posiedzenia, ale tylko do czasu kiedy radny Piotr Sadurski podniósł temat sierpniowego pożaru w Brzozowicy. Według niego rodzimi strażacy-ochotnicy podczas akcji gaśniczej wykazali się  niekompetencją. Takie postawienie sprawy w gronie radnych, które w dużej mierze składa się właśnie z druhów, musiało wywołać lawinę komentarzy...

Straż na krzywdzie

Zaczęło się od pytania radnego Sadurskiego o to, jakie wójt Tadeusz Gałązka wyciągnął wnioski z akcji gaśniczej podczas pożaru w Brzozowicy. Przypomnijmy, że chodzi tu o zdarzenie z 8 sierpnia, kiedy w jednym z gospodarstw zapaliła się stodoła, obora oraz drewniane komórki gospodarskie. Spaliły się nie tylko budynki, ale też znajdujące się tam płody rolne oraz sprzęty rolnicze. Według wiedzy radnego Sadurskiego walkę z ogniem zaczęły zastępy państwowej straży z Mińska, a członkowie lokalnych OSP nie byli w stanie nawet uruchomić pobliskiego hydrantu. Dlatego postawił on pytanie o zasadność wydawania tak dużych pieniędzy na jednostki OSP, skoro nie spełniają one swojego zadania.
Według wójta Gałązki jest to całkowicie kłamliwy obraz całej sytuacji. Wie to najlepiej, bo sam bardzo szybko pojawił się na miejscu. Hydrant przez cały czas był sprawny, ale woda nie była pompowana z niego bezpośrednio, ale przez wóz strażacki, co pozwoliło podnieść jej ciśnienie. Przypomniał też,  że radny Sadurski zawsze miał zastrzeżenia do straży, choć sam nigdy strażakiem nie był i nie rozumie zasad działania podczas akcji. W Brzozowicy bowiem wszystko przebiegało poprawnie, a strażacy narażali życie, aby pomóc poszkodowanym. Dlatego wójt zażądał przeprosin za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji.
Przewodniczący Szymański przypominał natomiast, że w gminie Dobre ochotnicy nie pobierają żadnego wynagrodzenia za wyjazdy do pożarów czy innych zdarzeń. Dlatego komentarze Sadurskiego nazywa żerowaniem na ludzkiej krzywdzie. W podobnym tonie wypowiedział się też Michał
Poławski, zauważając, że na miejscu zdarzenia nie pojawiła się tylko jednostka z Porąb Nowych. Poza tym państwowi strażacy bez wsparcia OSP nie  mieliby szans na ugaszenie pożaru. Ryszard Kur chciałby natomiast zaprosić radnego Sadurskiego na strażackie zebranie i tam, jeśli będzie miał odwagę przyjść, zostaną mu udzielone dogłębne odpowiedzi.
Podsumowaniem rozpętanej burzy był wniosek, aby rada wniosła do KP PSP w Mińsku o przesłanie raportów z wyjazdu i przebiegu akcji w Brzozowicy. Bowiem według Sadurskiego rzeczywistość wyglądała inaczej, niż przedstawia to wójt. Okazało się jednak, że reszta radnych była przeciw, więc wniosek upadł.
Wydaje się, że temat będzie drążonydalej. Jest on także elementem podważania  zasad funkcjonowania jednostek OSP, co radny Sadurski robi już od  dłuższego czasu. Jest to więc doskonały punkt zaczepienia. Szkoda tylko, że w tle znajduje się poszkodowana rodzina, która może być wciągnięta w ten konflikt.

Numer: 41 (992) 2016 Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *