Wzięli i napisali

Przez 10 lat byłem pracownikiem firmy usługowej.

Zmiana miejsc

Uważałem, że szef to wredny kapitalista, który zarabia na mojej pracy, a sam buja się wypasionym autem i oddaje się swoim hobby. Zwolniłem się i założyłem firmę. Okazało się, że mam jeszcze bardziej wrednego szefa, który kradnie mi pieniądze i czas przeznaczony dla rodziny. To ZUS, który doi mnie bez względu na to, czy udało mi się zarobić cokolwiek czy nie, a w nagrodę wysyła mi pismo z informacją, że moja emerytura osiągnęła pułap 180 zł.

Przez moment chciałem zatrudnić kogoś do pomocy, by się rozwijać, więcej zarabiać itd. Żeby nie być takim za jakiego uważałem swojego szefa, policzyłem jaka pensja zadowoliłaby mnie, a potem taką zaproponować pracownikowi. I wyszło na to, że aby zarobić na siebie i koszty związane z zatrudnieniem pracownika w branży usługowej, gdzie raz jest kasa, a raz nie ma, musiałbym jeszcze co chwilę brać jakieś kredyty w banku, które spłacałbym kolejnymi pożyczkami. Kiedy mój szef mówił o tym mechanizmie, gdy prosiłem o podwyżkę, uważałem go za skończoną kutwę.

Teraz proponuję każdemu, kto uważa prywaciarzy za skończone zło, przejście tej samej drogi. Dlatego póki nie zmieni się system obowiązkowych danin na rzecz marmurowych pałacyków urzędników i socjalistów, którym wszystko się należy, pozostanę jednoosobową firmą usługową zarabiającą od 10 do 10, od 20 do 20, od 25 do 25 dnia każdego miesiąca (kto prowadzi firmę wie skąd te daty). A jak opłaty pójdą znowu w górę, skorzystam z oferty prowadzenia firmy za granicą i wtedy dopiero będę złym kapitalistą krwiopijcą. I będzie płacz, bo moje składki nie będą już szły na emeryturki rodzimych złodziei, biurokratów i ustawicznie narzekających parobków.

Z poważaniem - WŁAŚCICIEL

Numer: 45 (944) 2015 Autor: WŁAŚCICIEL



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *