Gościniec w Liwie

Na koniec lipca podzamcze liwskiego zamku obfitowało w regionalne przysmaki kulinarne, wśród których można było znaleźć smakołyki charakterystyczne dla Mazowsza, Podlasia, a nawet kuchni tatarskiej, białoruskiej i litewskiej. Z powiatu mińskiego najlepiej kulinarnie spisali się dębscy Wrzosowianie i ich kawa z żołędzi, a na scenie wystąpiły tęczowe dobrzanki...

Smaki i draki

Już na samym wejściu do oazy gościńca – szok. Tu impreza promująca swojskie smaki, a bramy pilnują ochroniarze, w budzie zaś siedzą bileterki. Wejście tylko po 5 złotych od łebka, ale gdy chce wejść 5-osobowa rodzina, to przyjemność z parkingiem urasta do 35 zł. Tak mówią goście, wśród których pierwszy przed kamerę napatoczył się radny Daniel Milewski. Narzekają także kreatorki smaków, które nie dość, że skwierczą na słońcu, to jeszcze nie mają zbyt wielu klientów.
Przed sceną też tylko kilkanaście miejsc siedzących. Właśnie wystąpiła Tęcza z Dobrego, a teraz w rewanżu kobiety będą oklaskiwały zaprzyjaźniony zespół z Podlasia. Potem pokazują swoje wyroby i pozują do zdjęcia na tle zamku. To na pamiątkę, bo kto wie, czy jeszcze tu zawitają. Przyjadą zaś na nasz Festiwal Chleba 6 września, bo wreszcie maja pełny skład zespołu. Po drodze podziwiamy organki Mietka Borkowskiego i pijemy kawę z żołędzi Wrzosowianek.
Okazało się, że właśnie czarna żołędziówka wygrała wśród pół setki produktów jako najciekawszy kulinarny prezent z podróży szlakiem wielkiego gościńca litewskiego /WGL/. Do koperty i dyplomu doszedł jeszcze kielich Wojciecha Wielądki (1749-1822) heraldyka, historyka, poety, leksykografa i... autora książki kucharskiej.
Podobną nagrodę, ale za najsmaczniejszą potrawę regionalną na szlaku WGL jury przyznało Liwiankom z Liwa za smażone pierogi z barszczykiem czerwonym.
Nagrodzono także gołąbki z kaszą i grzybami leśnymi Stanisławy Góral z Żulina, Czarną Mańkę vel Makadamię Elżbiety Żmudzkiej z Warszawy, a nagrodą specjalną – kwas buraczany do picia
uczniów SP w Górkach Grubakach.
Oprócz dębskiej kawy z żołędzi na prezent nadaje się także ser carski z Hajnówki, jałowcówka myśliwego Jagody Marcjaniuk z Sabini. A z potraw zagranicznych najbardziej smakowały wędliny i chleby litewskie oraz oryginalne potrawy tatarskie.
Gościem specjalnym turnieju smaków na zamku w Liwie po raz drugi był kucharz i dziennikarz kulinarny Tomasz Jakubiak, a w jury zasiadł również znany dziennikarz włoski Giovanni Caldara,
który podczas swojego pobytu w Polsce odwiedził najciekawsze kulinarnie i kulturowo miejsca na szlaku WGL – od Warszawy, przez wschodnie Mazowsze, aż po Podlasie.

Prezentacjom towarzyszyły rzadkie koncerty. Grały kapele z Łochowa, Sokołowa i Sterdyni oraz orkiestra dęta OSP w Liwie. Wiało nudą, bo odległość sceny od stoisk była imponująca. Na tyle, że pomieściłaby tysiące fanów smaków, a było ich znacznie mniej. Za mało jak na tak wielki i okrzyczany gościniec litewski. Może polski byłby liczniejszy...

Numer: 32 (931) 2015 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *