Mińsk przedwyborczy

Był już Bronkobus bez Bronka, byli też sympatycy KORWiNA, teraz przyszła natomiast kolej na Andrzeja Dudę, który zawitał do nas swoim Dudabusem. Był w trasie do Siedlec, ale znalazł trochę czasu, aby przemówić do mieszkańców Mińska i okolic zebranych przy rondzie generała Hallera i pomniku trzeciomajowej konstytucji

Duda się uda...

Spora grupa osób już na niego czekała, a kolejne systematycznie przybywały, czy to przychodząc specjalnie czy przystając tylko na chwilę, żeby posłuchać. Według Daniela Milewskiego zebrało się w sumie ponad 200 osób, co ze względu na dzień i porę było liczbą znaczącą.
Pojawił się wreszcie oczekiwany gość. W promieniach południowego słońca kandydat PiS zaprezentował swoją wizję pełnienia najwyższego urzędu w państwie. Przede wszystkim nie zgadza się z opiniami, że prezydent niewiele może, w co, jak przekonywał, wierzy wielu Polaków. Według niego urząd ten posiada zupełnie niezwykły, jedyny w swoim rodzaju autorytet, ponieważ wybierany jest przez wszystkich Polaków. - Prezydent powinien myśleć w sposób strategiczny, przedstawiać długofalowe koncepcje rozwoju, powinien inspirować do prospołecznych i progospodarczych działań - przekonywał.
Prezydent jest także od tego, żeby powiedzieć - nie - rozwiązaniom, które mogą szkodzić społeczeństwu. Tak jak w przypadku ustawy podnoszącej wiek emerytalny albo obniżającej wiek szkolny. W tym ostatnim przypadku zebrano setki tysięcy podpisów, żeby zorganizować referendum, co obecny prezydent zignorował. Kandydat PiS widzi swoją rolę w prowadzeniu dialogu i wspieraniu inicjatyw społecznych, nawet jeśli się z nimi nie zgadza.
Duda poruszał wiele palących kwestii, które żywo interesują wszystkich mieszkańców
naszego kraju. Mówił o prywatyzacji lasów, ubezpieczeniach społecznych, służbie zdrowia, armii czy emigracji. - Właściwie w każdej dziedzinie są takie elementy, które wymagają naprawy - perorował.
Szczególnie dużo czasu poświęcił problemowi emigracji. - Za kilkanaście lat Polska może stanąć przed rzeczywistym zagrożeniem, jakim będzie brak Polaków w kraju. Jak zabraknie młodych, Polska zniknie z mapy. Nie dlatego, że ktoś zaatakuje, ale rozpłynie się w społeczeństwach zachodniej Europy - wieszczył, wyjaśniając przy tym, że wcale nie zachęca do powrotu do kraju, ponieważ na razie jeszcze nie ma po co. Trzeba stworzyć dobry klimat gospodarczy, który sprawi, że prowadzenie własnej działalności gospodarczej nie będzie ciągle napotykało na utrudnienia ze strony państwa. Potrzebna jest konkretna oferta skierowana do tych młodych ludzi, którzy zostali zmuszeni do wyjazdu poprzez sytuację ekonomiczną.
Kandydat PiS na prezydenta przemawiał ponad pół godziny. Co rusz jego wypowiedzi spotykały się z oklaskami i skandowaniem okrzyków Andrzej Duda, to się uda!, do czego zachęcał Przewodniczący Rady Powiatu Daniel Milewski. Po przemówieniu był jeszcze oczywiście czas na kwiaty, uściski, podpisy i wspólne zdjęcia. Kandydat jeszcze przez kilkanaście minut rozmawiał z zebranymi, potem zaś zniknął w swoim autobusie.

Numer: 13 (912) 2015 Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *