Gminy budżetowe /3/

Kontynuujemy nasz przegląd budżetowy. Mamy już za sobą administrację i kulturę, teraz natomiast przyszła pora na oświatę. Na temat jej kondycji każdy ma swoje zdanie, zobaczmy jednak jak wygląda ona z perspektywy wydatków bieżących, czyli finansów bez inwestycji

Żarłoczne szkoły

Koszty utrzymania oświaty w gminie składają się z wielu elementów. Najwięcej jednak pochłaniają, tak jak w przypadku praktycznie wszystkiego, wydatki na wynagrodzenia pracowników. W budżecie ujęte są wszystkie jednostki samorządowej oświaty: szkoły podstawowe i oddziały przedszkolne w nich funkcjonujące, przedszkola, gimnazja, szkoły średnie, a także szkoły artystyczne. Wśród tych liczb znajdziemy także fundusze przeznaczane na dofinansowanie niepublicznych placówek - głównie przedszkoli. Oprócz tego w zestawieniu znajdują się m.in. takie punkty jak: dowożenie uczniów do szkół, szkolenia dla nauczycieli, wynagrodzenia dla komisji egzaminacyjnych, utrzymanie stołówek. Porównywać można tylko te gminy o podobnej liczbie mieszkańców, ponieważ także liczba uczniów powinna być porównywalna. Niestety nie przedstawiliśmy jej w naszej tabeli. Warto zwrócić też uwagę na to, iż trzy gminy o największej liczbie ludności znajduje się niemal w samym centrum zestawienia. Świadczy to o tym, że wzrost liczby uczniów nie musi powodować proporcjonalnego wzrostu nakładów. Wiadomo, że Mińsk i Sulejówek wchłaniają pewną liczbę dzieci z okolicznych wsi, nie powoduje to jednak radykalnego zwiększenia nakładów na oświatę. Pierwsze w naszej tabeli są gminy o podobnym potencjale ludnościowym i powierzchniowym. Siennica przeznacza dodatkowomnakłady na szkoły zawodowe, tak samo jak też będące wysoko Mrozy na liceum. Dlatego można zrozumieć jej zwiększone wydatki. Jednak czym różnią się od siebie Dobre, Stanisławów czy Cegłów, mające przecież podobną liczbę mieszkańców i podobną wysokość wydatków? Porównajmy wszystko po kolei. Pierwsze dwie wydają na szkoły podstawowe ponad 4 mln zł, Cegłów zaś niecałe 3 mln. Przy przedszkolach w trzech przypadkach jest to prawie 1 mln zł. Natomiast w gimnazjach jest różnica jednego miliona. Kosztuje więc utrzymanie budynków i nauczycieli, ponieważ gmina Cegłów ma na swoim terenie mniejszą liczbę szkół podstawowych i gimnazjów. Właściwie większość uczniów uczęszcza do ZS w Cegłowie, a placówki w Piasecznie i Wiciejowie są zdecydowanie mniejsze. Podobnie jest w Kałuszynie i w Dębem. Mniejsza liczba palcówek, to mniejsza liczba nauczycieli, więc i mniejsze wydatki. Szczególnie te poza subwencją, a wiec stricte z własnych dochodów gminy. Demografia wskazuje, że liczba uczniów będzie się systematycznie zmniejszać, a budynki szkolne pozostaną. Trzeba będzie je utrzymywać albo zrobić coś, żeby utrzymywały się same. To wszystko powinno zaprzątać głowę wójtom i burmistrzom. Czy zaprząta? Na pewno, ale każdy z nich liczy się z opinią wyborców i rzadko który zrobi większy ruch bez ich aprobaty.

Numer: 8 (907) 2015 Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *