Meandry władzy – Krzysztof Radzio

Jest wójtem prawie 6 lat, ale pracował i działał w samorządach od 1990 r. Naturalną koleją rzeczy była próba przejęcia władzy w gminie. Krzysztof Radzio zgadza się, że każdy działacz społeczny czy samorządowiec jest swego rodzaju pozytywnym wariatem. Właśnie od wójta gminy Dobre rozpoczynamy nasz cykl prasowo-telewizyjnych rozmów o meandrach władzy

Najlepsze Dobre

Poznaliśmy się w okresie pana działalności sportowej...

- Dokładnie tak. Grałem w szachy przez wiele lat, a przez kilkanaście prowadziłem szkółkę szachową, zresztą z sukcesami. Miałem finalistów mistrzostw Polski. Obecnie, od kilkunastu lat prowadzę powiatową ligę siatkówki. Naturalnym było działanie w samorządzie, czyli poszerzenie swojej aktywności społecznej.

To jest znacznie szersza działalność, a zatem trudniejsza, więc też nie wszystko się udaje...

- Zawsze chciałoby się zrobić więcej. To chyba jest naturalne, że zamierzenia na starcie są wielkie. Zwłaszcza jeśli miało się w perspektywie fundusze unijnie. W znacznej części zrealizowane, ale jest pewien niedosyt. Podstawowym planem było zwodociągowanie całej gminy, a dało się w 85 procentach.

A teraz co jest priorytetem?

- Oczywiście stan dróg. Nie było nas stać na działanie na dwóch frontach, więc rocznie realizowaliśmy 20-30 km wodociągu i tylko jeden odcinek drogowy.

Potocznie sądzi się, że tym lepszy wójt, im więcej pozyska funduszy. Jak by pan ocenił siebie w tej roli?

- Z programów unijnych pozyskaliśmy około 2 mln zł na sieć internetową. Wodociągi i kanalizacja to też kwota około 2 mln zł, a rewitalizacja i odnowa Dobrego – 900 tys. zł. W ramach kapitału ludzkiego zrealizowaliśmy kilkanaście projektów za ponad 1 mln zł.

Co z tym Internetem? Podobno są jakieś ograniczenia...

- Projekt skierowany jest do osób, których nie stać byłoby na zakup komputera i opłaty internetowe. Wniosek opiewał na kwotę ok. 2,3 mln zł, z czego 300 tys. zł to nasze pieniądze. W ramach projektu 120 rodzin otrzymało darmowe komputery wraz z zapewnieniem bezpłatnego dostępu do Internetu.

Tylko tyle?

- Startując w tym projekcie miałem na myśli także innych mieszkańców gminy. W ramach tego programu wybudowane zostało 20 anten, które pokrywają 85% terenu gminy.

I każdy z mieszkańców mający dom czy mieszkanie w tym obszarze mógłby mieć Internet?

- Mógłby mieć, bo i anteny dają takie możliwości i serwery w ramach projektu mają zapasy mocy. Natomiast, ograniczenia są takie, że do końca trwałości projektu, czyli jeszcze przez 3 lata, niestety w żaden sposób nie mogę więcej osób podłączyć do tego systemu.

Ani głośno, ani po cichu.

- Gdyby próbować udostępnić poza wiedzą jednostki wdrażającą projekt, to można spodziewać się sankcji, np. zwrotu pieniędzy.

Porozmawiajmy o innych inwestycjach w gminie, bo nie tylko wodociągi są ważne.

- Z wodociągami nierozłącznie związana jest kanalizacja. Dobre jest mocno zaawansowane, tu blisko 90% mieszkańców ma kanalizację i ścieki w oczyszczalni. Natomiast od 2 lat prowadzimy program dofinansowania budowy oczyszczalni przydomowych. W żadnej innej gminie nie spotkałem się z takim programem, gdzie dajemy dotację w wysokości 2 tys. zł do ręki mieszkańcowi, który wybuduje we własnym zakresie oczyszczalnię. Wygląda to tak: przychodzi ktoś do urzędu gminy, składa wniosek, że chce wybudować oczyszczalnię, my kierujemy do niego tę firmę, która wykonuje projekt (mieszkaniec nic za to nie płaci) i dokonuje zgłoszenia oczyszczalni w powiecie. W tym momencie następuje etap, w którym wkracza mieszkaniec, który buduje we własnym zakresie. Z jakich pieniędzy korzysta czy wynajmie jakąś firmę – to nas nie obchodzi. Wiadomo, że jeśli ktoś robi sam dla siebie, to jak najtaniej i jak najlepiej. Nikt za niego tego nie zrobi.

Jak sobie zrobi, tak będzie miał. Nie wystąpi więc z publiczną krytyką wójta...

- Dokładnie. Mamy ok. 40 rozliczonych dotacji w ciągu 2 lat, a zainteresowanych ok. 100 osób.

***

Nie poprzestaliśmy na inwestycjach, bo ważna okazała się również kultura, o której słychać szerzej tylko przy okazji gminnych dożynek. Wójt właściwie zgodził się z takim stanem rzeczy, ale ważniejsza dla niego jest budowa szkoły niż gminnego centrum kultury. Tym bardziej, że w Dobrem nie zanosi się na spadek liczby mieszkańców, których w ubiegłym roku przybyła cała setka. Nie są to jednak rolnicy, których ustawicznie ubywa, a to zmienia charakter tej jeszcze niedawno rolniczej gminy.

Spodobało mu się również zaproponowana nazwa logo gminy, czyli NAJLEPSZE DOBRE, do której trzeba oczywiście dodać znak graficzny, niekoniecznie podobny do herbowego dzika.

Numer: 2012 49 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *