Młodzi niepodległej

Rzadko się zdarza, by jakaś uroczystość opóźniała się z powodu ciągle dochodzących gości. Jednak w sobotnim wieczorze wolności Danielowi Milewskiemu i jego przyjaciołom udało się wypełnić salę kameralną pałacu Dernałowiczów po brzegi. Przynajmniej na spektakl pod zagadkowym tytułem Ostatni raz. Stał się on jeszcze jednym dowodem, że w Mińsku najlepiej wychodzą nieoficjalne obchody ważnych świąt, a ich twórcze adaptacje

Nie ostatni raz

Na początku imprezy Milewski podziękował szefowej swojej młodzieżówki Joli Nałęcz za inicjatywę tak radosnych, a jednocześnie pełnych zadumy obchodów Narodowego Święta Niepodległości. Zachwycał się także artystami, którzy przygotowali artystyczną część wieczoru. A wprowadzając gości w wolnościowy nastrój, poruszył temat odwagi, podając heroiczny przykład Jerzego Wołkowickiego, jednego z dwóch polskich generałów, którzy przeżyli zbrodnię katyńską. Przed wywiezieniem Polaków do Lasu Katyńskiego został wypchnięty z więźniarki przez enkawudzistów, którzy wiedzieli, że w przeszłości pomagając carskiej armii stał się wielkim bohaterem. W późniejszym okresie świadczył za uznaniem zbrodni katyńskiej za mord dokonany przez NKWD, czym zraził do siebie Sowietów. Milewski celowo nie odwoływał się do wydarzeń z roku 1918, bo chciał na przykładach z innych lat ukazać, że niepodległość i wolność nie jest ofiarowana raz i nieodwracalnie. Podkreślał, że w każdych czasach należy o nią walczyć. Z okazji tego narodowego święta życzył zebranym, by w swoich codziennych wyborach mieli wystarczająco męstwa.

 

Odwagi nie brakowało na pewno młodym aktorom z Teatru Piwnica Koło Garnizonu, którzy na wieczór wolności przygotowali spektakl Ostatni raz. Dramat kończący się śmiercią Stalina, przeniósł najpierw widzów do początków Polski Ludowej. W tej historii przyjaciele z liceum i zarazem partyzanci walczący w AK, spotykają się po kilku latach i zastają swoje koleje życiowe poukładane w sposób, którego nigdy by się nie spodziewali. Reżyserką i odtwórczynią jednej z głównych postaci była Edyta Zielińska, która do aktorskich popisów namówiła Angelikę Kubicką, Darię Wybranowską, Alicją Wąsowską, Marlenę Kruszewską, Bartłomieja Fetnera i Kacpra Górskiego.

Po teatralnych oczyszczeniach Milewski przeniósł gości w góry Afganistanu i pośród palmy Iraku, ponieważ w rozmowie z majorem Piotrem Bartosiakiem namówił gościa do wspomnień z misji w tamtych krajach.

Ale to jeszcze nie był koniec, choć połowa sali o nim nie tylko pomyślała. Niech spieszący się żałują, bo nie usłyszeli Ali Bąk w pieśni obozowej i wciąż rosnących murach, Asi Wilgi w wyznaniu nadziei oraz Adriana i Erwina z grupy DSiiDR rapujących o życiu w barakach, przyjaźni i tytułowej wolności. Nie mieli tym razem przed sobą skandujących tłumów, ale i tak rozruszali salę swą naturalnością i poczuciem rytmu.

 

Wśród gości znaleźli się mińszczanie w każdym wieku. Nie zabrakło miejskich i powiatowych radnych, w tym Izabeli Rombel, która w swoim stylu pochwaliła spektakl. Był Zbigniew Grzesiak, Maciej Cichocki oraz wielu dyrektorów i nauczycieli z mińskich szkół.

Promocja tego wydarzenia również była prowadzona z impetem i mogła być dla Mińska niecodzienną atrakcją. Symbole przygotowane na wieczór wolności pojawiły się w kościołach, a na portalu Facebook pod koniec tygodnia panowała rewolucja memów – zabawnych obrazków przypominających o sobotnim spotkaniu. Wielką popularnością cieszył się ustawiony w centrum miasta sześcian z patriotycznymi hasłami, na serwisie YouTube filmy promujące to wydarzenie obejrzało w ciągu kilku dni ponad 600 osób. Do tego doszły audycje w Co słychać TV i reklama viralowa. Czy to czasami nie znaczy, że również do Mińska dociera medialna rewolucja...

Numer: 2012 46 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *