Wzięli i napisali

Witam Panie Zbigniewie! Pisze ten list w sumie, nie licząc na żadne efekty. Wiem, że z dzisiejszą polityką władzy jednostka nie ma szans. Chodzi mi dokładnie o zarabianie pieniędzy przez instytucję publiczną, której jedynym chyba teraz zadaniem w dzisiejszych czasach jest przynoszenie regularnych wpływów do budżetu miasta

Miarki strażników

Jestem osobą młodą, mającą ukończone 23 lata. Niestety, sytuacja gospodarcza w Mińsku i okolicach nie jest za specjalna i co za tym idzie nie jestem w stanie w okolicach zarobić godziwych pieniędzy. No chyba, że ktoś uważa 1600 brutto jako wyznacznik swojego życia. Dlatego jestem zmuszony codziennie dojeżdżać do Warszawy, jak setki, a może i tysiące osób mieszkających w powiecie mińskim.

Sytuacja, która skłoniła mnie do krótkiej refleksji, to wydarzenie, za które chciałbym serdecznie podziękować funkcjonariuszowi Robertowi Szostakowi z mińskiej straży i jego koleżance. Zdarzyło mi się już kiedyś otrzymać mandat. Wtedy słuszny, bo zaparkowałem prawie na przejściu dla pieszych – przyznaję się, mój błąd.

Natomiast teraz, jak widać, ludzie nauczyli się parkować w okolicach dworca kolejowego
w Mińsku, co znacznie obniżyło wpływy z mandatów.

Dzisiejszy jak i wczorajszy zakres obowiązków polegał na wypisaniu mandatów wszystkim autom zaparkowanym, czyli stojącym długi czas od sklepu monopolowego na chodnikach. Nagle im się przypomniało o zakazie zatrzymywania. Ludzie drodzy, gdzie mamy na chwilę stanąć? Co n ajlepsze, mnie mandat wystawili po 2-3 minutowej wizycie na poczcie w celu odebrania awizo. I pierwsze, co po powrocie z poczty usłyszałem, to... poproszę dokumenty!

Mam nadzieję że strażnicy miejscy, którzy robią za maszynki do pieniędzy, trafią na swojej drodze życiowej na takie same wredne osoby. Może u lekarza czy innego urzędnika… Nieważne, żeby tylko na strażnikach zarobili, wykonując robotę w najmniejszym stopniu profesjonalizmu.

Z pozdrowieniami dla ludzi ciężko pracujących na swoje godne życie!

Od redaktora: – Panie Michale, o mińskich strażnikach można napisać niezły kryminał z kontekstem psychiatrycznym, na co oczywiście przyjdzie pora. Trzeba też przyznać, że nie wszyscy są tak nadgorliwi jak ów Szostak. Mamy zarejestrowane wyczyny gwardii burmistrza, ale czas jej harców zbliża się do końca... Przełomem powinny być jesienne wybory, po których puścimy wszystkich na przyżółkłą trawkę. Trzeba więc już teraz zbierać argumenty i obietnice kandydatów do władzy, by tych darmozjadów się pozbyć. Nie możemy karmić pasibrzuchów naszymi podatkami.

Tym bardziej, że – jak czytamy w uzasadnieniu uchwały budżetowej - na utrzymanie Straży Miejskiej planuje się wydatkować w 2014 roku kwotę ponad 1,2 miliona złotych, co oznacza wzrost wydatków o ponad 13 procent w stosunku do roku poprzedzającego. Do tego przy planowaniu środków na wynagrodzenia nie przewidziano kwot na ich podwyżki. Z mandatów miasto ma przychód ok. 320 tysięcy złotych.

Numer: 13 (860) 2014 Autor: Michał Główka



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *