Siennica studniówkowa – 2014

Jakoby też rok bez wiosny mieć chcieli, którzy chcą, żeby młodzi nie szaleli – napisali sienniccy maturzyści na studniówkowych zaproszeniach, podpierając się cytatem wprost od Jana Kochanowskiego. Z takim mottem można się rozgrzeszyć z niemal każdego szaleństwa, ale nie w Siennicy, gdzie było godnie, spokojnie i po japońsku.

Zapał z kimona

O tym, że siennicki zespół poszedł na wikt gminy wie niemal każdy, kto obserwował ostatnie zmiany w powiatowej oświacie. Jednak mało kto wie, że tegoroczni maturzyści są pierwszymi po kilku latach przerwy adeptami do tytułu technikaobsługi turystycznej. By go uzyskać, przez cztery lata poznawali pieszo i na rowerach najbliższą okolicę, wędrowali po górskich szlakach, wyjeżdżali do Hiszpanii, Francji czy Londynu. Zawodu uczyli się na targach turystycznych, a przede wszystkim podczas praktyk w warszawskich hotelach i biurach podróży. Tam mieli szkolenia pozwalające uzyskać certyfikaty potwierdzające ich talenty i umiejętności. Z powodzeniem je wykorzystywali, przygotowując i prowadząc różnego rodzaju wydarzenia szkolne, a nawet powiatowe jak dzień integracji, sympozja naukowe, rajdy, zjazdy absolwentów, konkursy piosenki obcojęzycznej i lirycznej, a także WOŚP, mikołajki i dni dziecka w siennickich przedszkolach.

– I, co ciekawe, dokonała tego grupa licząca na finiszu tylko dwadzieścia dwie osoby. Są wśród nich uczniowie zdolni, aktywni, wolontariusze. Jest wśród nich stypendystka prezesa Rady Ministrów, zdobywcy czołowych miejsc konkursów ekonomicznych, biologicznych, geograficznych, turystycznych i plastycznych oraz świetni sportowcy – chwali swoich wychowanków Anna Jackowska.

Sienniczanie nie jadą na bal studniówkowy do sal weselnych, bo dbają o tradycję. Mają ku temu dobre warunki, czyli wygodną dla niemal setki gości salę sportową, która w tym roku zamieniła się w japoński ogród. Dekorację wykonali sami maturzyści, ale nie tańczyli poloneza w kimonach, a w klasycznych ciemno-białych kreacjach. Chłopcom dorównały dziewczęta, więc w polonezie jedynymi kolorowymi wyróżnikami były suknie dyrektorki i wychowawczyni.

W tym roku chodzonego Kilara w choreografii Agnieszki Gniado z Małgorzatą Podstawką prowadził Konrad Okrzeja, a drugą parę z Anną Jackowską tworzył Marcin Zawadka.

Spokój tancerzy udzielał się gościom, wśród których nie zabrakło wójta Zielińskiego, prezesa Jerzego Smolińskiego ze Stowarzyszenia Absolwentów Siennickich Szkół, nauczycieli oraz zapracowanych fotografów i filmowców.

Tylko w czasie poloneza, bo podziękowania Katarzyny Wójcik i Marcina Dębskiego były już statyczne, choć miłe. Dopełniły je kwiaty wręczane gościom przez stoły, bo inny manewr był niemożliwy. Możliwy do zatańczenia był jednak biały walc, ale młodym technikom turystyki wyraźnie zabrakło polotu. Kilka lekcji na pewno by nie zawadziło, bo w przyszłej pracy mogą zawadzić nie tylko o połoniny, ale i salony.

Przygotowali za to prezentację wideo „Cztery lata w pigułce”. Pokazali w niej jak się zmienili, co wspólnie przeżyli i co dały im cztery lata w siennickiej szkole.

O zaletach stołu trudno pisać bez czułości, a jeszcze trudniej nie wspomnieć smaku tortu z marcepanowym ołówkiem, który otrzymała dyrektor Gałązka na znak władzy, która tu wszystkim służy.

A co z kimonami? Pojawiło się jedno na tajemniczym ciele pedagogicznym i wnet stało się atrakcją pamiątkowych zdjęć i ujęć filmowych.

Numer: 3 (850) 2014 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *