DRODZY CZYTELNICY

Podobno myśli przeistaczają się w słowa, te zaś w czyny, od których niedaleko do zwyczajów i charakteru, a całość zamyka się na przeznaczeniu. To jakaś egzystencjalna paranoja z elementami naiwnej psychologii. Nikt takiej konsekwencji nie zbadał, a jeśli nawet tak bywa, to cykl przejścia od myśli do przeznaczenia jest krótsza niż przypuszczamy. Może nasze przeznaczenie jest wręcz poza nami i nie mamy na nie żadnego wpływu. Tacy niby jesteśmy mądrzy, a tak głupio niektórym wychodzi...

Los na stos

Zdecydowanie nie ma przeznaczenia w ścisłym tego słowa znaczeniu. Człowiek ma rozum i wolną wolę, po to by rozeznawać i podejmować decyzje. Człowiek nie jest zdeterminowany przez okoliczności zewnętrzne, siłę wyższą czy wewnętrzny imperatyw pchający go do określonego działania, określonych wyborów. To nie jest tak, że Bóg określa szczegółowo naszą ścieżkę życia, planując z góry co będziemy robić i jakich wyborów dokonamy. Gdyby tak było, to nie byłoby przestępców, bo Bóg nikomu nie zaprogramował drogi zbrodni. To nawet nie jest tak, że los wybiera jedyną, konkretną osobę na żonę lub męża. Nie każe nam też kogoś konkretnego kochać...

Taką konsekwencję realnego chrześcijanizmu potwierdzają cytaty z literatury, a wśród nich najdotkliwszy Ambrose Bierce’a, że przeznaczenie jest wymówką głupca w chwili klęski.

Jednak nie wszyscy się zgadzają, że homo jest tak bardzo sapiens. Paulo Coelho na przykład tłumaczy, że człowiek nie może walczyć ze swym przeznaczeniem, a ono często nie ma nic wspólnego z tym, w co się wierzy lub czego się obawia. Z kolei Andrzej Sapkowski wyrokuje, że przeznaczenie to nie wyroki opatrzności, to nie zwoje zapisane ręką demiurga, to nie fatalizm. Przeznaczenie to nadzieja. Skąd pod koniec października takie myśli o losie? Powód jest jednocześnie prosty i skomplikowany. Prosty, bo właśnie 18 lat temu kończyliśmy zbieranie materiałów prasowych do pierwszego numeru naszego tygodnika, a skomplikowany, bo patrząc na jego rozwój nie wiemy czy spowodowało go przeznaczenie, czy nasz talent i praca.

To tylko i aż wyrazy, szpalty, ilustracje, a ostatnio kadry naszych filmowych reportaży. Byli także ludzie, których los lub wybór rzucił do naszej redakcji. Jednych z ciekawości, innych z potrzeby serca lub rozumu. Jedni wytrwali tydzień, inni kilka a nawet kilkanaście lat. Wielu odchodziło z uśmiechem na ustach, niektórym usta wykrzywiał grymas krzywdy, a niekiedy i zawiści.

Nie było czasu, by się nad tym zastanawiać, nie było chęci, by to rozpamiętywać i zabrakło woli, by cokolwiek naprawiać. Tak chciał los – tłumaczyliśmy sobie personalne i techniczne sztormy w cyklu wydawniczym, walcząc z losem i konkurencją. Nie było łatwo, gdy nagle trzech współpracowników odchodzi bez słowa lub umiera najlepsza dziennikarka. Nie było nikomu do śmiechu, kiedy nowa drukarnia dała ciała i trzeba było wydać podwójny numer z przeprosinami i zapewnieniem, że się to nigdy nie powtórzy. Czuliśmy się wtedy jak żołnierze rzucający swój dziennikarski los na medialny stos.

A jednak wytrzymaliśmy wszystkie trudy i przeskoczyliśmy przez wykopane doły, stając się jedynym dojrzałym na rynku czasopismem z... dzieckiem czyli naszą telewizją. A ta rozwija się nader szybko, bo przecież sam jej strumień ogląda codziennie 200 osób, a na cały portal weszło w ciągu roku ponad pól miliona widzów, co daje prawie 1500 osób na dobę.

Jest się czym pochwalić, ale nie chcemy na tym poprzestać. Mamy więc nadzieję, że już niedługo rozpoczniemy nadawanie na żywo, a nasz program będzie dostępny w kablówce i na smartTV.

Chcemy także zmieniać nasz tygodnik. Szczegółów nie zdradzę, ale mogę zapewnić, że nie będziemy się drukować na papierze przypominającym gatunek toaletowy. Nie będziemy także oddawać się za darmo, bo każda przyjemność musi kosztować.

Wierzymy więc nie tak w przeznaczenie, jak nasze talenty i nadzieję, która jest nam zwiastunem dobrego losu. Niech to medialne zauroczenie trwa...

Numer: 43 (838) 2013 Autor: WASZ REDAKTOR



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *