Jakubów senioorów

Jak to nieraz bywa, jeden wyjątkowy dzień zamienia się w dłuższe świętowanie. Taki przywilej mają młodzi małżonkowie celebrujący miodowy miesiąc w miejscach najbardziej bezludnych. Inaczej ludzie starsi, którym ONZ dał przywilej świętowania 1 października, ale seniorom on nie wystarcza do intensywnej integracji

Radość przez łzy

J. Zbigniew Piątkowski

Dawne czasy pełne pogardy, wyrzeczeń i łez ludzi trzeciego wieku na pewno już nie wrócą. Wszystko dzięki rokowi 1999, który stał się nie tylko świętem seniorów, ale też swoistym manifestem przeciwko wykluczeniu nestorów z życia publicznego. Odezwy nie poszły na marne, bo już trzy lata później sam papież Jan Paweł II wypuścił w świat orędzie o godności człowieka starszego oraz jego misji w Kościele i świecie.
Polacy dołączyli do globalnego trendu, a nawet poszli krok dalej. Najpierw był apel o podejmowanie takich inicjatyw lokalnych, które przyniosą seniorom pomoc i radość życia, a potem opracowano kalendarz świąt. Był to oryginalny kwartalnik, a w nim co trzy miesiące a to dodawano lat do długości życia, a to dodawano zdrowia lub międzypokoleniowej solidarności. W ten sposób nie tylko uzupełniono święta babć i dziadków, ale też nadano im szerszy od rodzinnego wymiar i społeczne znaczenie.
Rzadko kto o tym wspomina nawet podczas oficjalnych świąt seniorów, które niczym grzyby po deszczu wyrosły w kalendarzach gminnych uroczystości. Również w Jakubowie, gdzie pod wodzą wójt Hanny Wocial wskrzeszane są koła gospodyń wiejskich i doceniane wszelkie aktywności.
Dzięki temu podczas gminnych obchodów w świetlicy jakubowskiej OSP kierująca od 13 lat KGW i zespołem Wrzos Lucyna Kunka mogła się cieszyć aż do łez z docenienia jej trudu. Wcześniej też nieraz zapłakała, ale z żalu lub złości, bo nie wszystko wychodziło jak chciała.
Jakubowskie gospodynie otrzymały puchar, a wójcina – złoty medal za zasługi dla emerytów i rencistów. Wszyscy uznali, że poszedł w dobre ręce, by nie powiedzieć – piersi, ponieważ zawisł tam, gdzie zwykle przypina się odznaki. Emocje ostudziły słowa laureatki, że indywidualne nagrody zawsze odnoszą się do ludzi, z którymi współpracujemy.
Jeszcze większy chłód powiał po sali podczas szkolenia ekologicznego, bo wszyscy czekali na niespodziankę. Było nią przedstawienie „Moralności pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej, które przypomniały gościom artyści z Kałuszyna. Głównie seniorki z Jadwigą Milewską w roli tytułowej i Henryką Gryz grającą… brzydzącego się kołtuństwem Zbyszka.
Spektakl trwał ponad godzinę, ale nikt się nie nudził, reagując na każdy niuans komedii, do której wpleciono lokalną topografię.
Nie mieli dość zabawy, więc do akcji śpiewaczej wkroczył Wrzos, a na koniec wszyscy tańczyli jak za dawnych lat. Tyle że wtedy to dziewczęta przebierały wśród chłopców, a teraz chłopów jak na lekarstwo. Nie tylko do tańca...

Numer: 2012 43 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *