Wzięli i opisali...

Stanisławów nie może uchronić się od konfliktów. Tym razem poszło o topolę białolistną, która podobno blokowała budowę posterunku policji. Nie wszystkim się ten zamach na pomnik przyrody spodobał...

Łzy białodrzewia

Może zainteresuje Państwa informacja o wycince największego i jednego z najstarszych drzew w Stanisławowie. Białodrzew rósł w rynku Stanisławowa, na skrzyżowaniu ulic Rynek i Lubelska. Zostało zasadzone w 1928 roku w 10 rocznicę odzyskania niepodległości i towarzyszyły temu uroczystości o charakterze patriotycznym. Miało więc już 84 lata i wysokość ok. 40 metrów. Mimo że było zdrowe i nie zagrażało nikomu, zostało całkowicie wycięte. Trzeba dodać, że odbyło się to bez jakichkolwiek konsultacji społecznych.

Piszę do Państwa, bo chcę zaprotestować przeciwko bezmyślnej wycince drzew (szczególnie starych) w Stanisławowie i nie tylko.

Proszę, opiszcie Państwo jak traktuje się w Stanisławowie symbol patriotyzmu lokalnego i jednocześnie pomnik przyrody. Drzewo było także jednym z najważniejszych symboli wizualnych naszej miejscowości, widocznym dla każdego, kto przez Stanisławów przejeżdżał.

Pozdrawiam - mieszkaniec Rynku w Stanisławowie.

***

Będąc osobą w podeszłym wieku chciałbym, żeby z przeszłości naszego przeżycia pozostały jakieś znaki i dokumenty oraz wspomnienia z tamtych ciężkich czasów. Także drzewa - pomniki przyrody, które wycina się bezlitośnie i z nieuzasadnionych przyczyn.

Przykładem jest Stanisławów, gdzie wycięto długowieczną topolę białolistną, która rosła na rynku blisko budynku urzędu gminy. 
Prawdopodobnie wójt był przeciwny wycięciu tej topoli, ale wbrew jego woli radni w czasie posiedzenia sesji zagłosowali za wycięciem topoli.
W czasie oględzin stwierdziłem osobiście, że topola ta nie stanowiła żadnego zagrożenia nikomu, a pień po wycięciu pozostał zdrowy, więc mogła jeszcze rosnąć drugie tyle lat.

Na tym placu, gdzie rosła topola ma być pobudowany budynek komisariatu policji, ale (...) przecież można byłoby uwzględnić rosnącą topolę. Od strony budynku można byłoby obciąć gałęzie.

Serdecznie pozdrawiam - Kazimierz Prus

Od redakcji – Byliśmy na miejscu ekologicznej zbrodni. Po drzewie ani śladu, a mieszkańcy bytujący obok sklepu z punktem Lotto wcale nie płaczą po topoli. Raczej po opuszczonym dworku, który jest w rękach prywatnych, ale jakże niechlujnych.

Numer: 2012 42 Autor: (listy czytelników)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *