Wzięli i opisali...

Panie Redaktorze… W ostatnim czasie odebrałam wiele telefonów ze sprzedaży telemarketingowej z zaproszeniem do Mińska. Zazwyczaj nie jestem  zainteresowana takimi spotkaniami, lecz tym razem się skusiłam, ponieważ prezentem i to gwarantowanym był tablet 17 cali z podświetlaną  klawiaturą… No i pani przez telefon tak zachęcała…

Tandety podniety

Nie bez wątpliwości wybrałam się z mężem na umówioną sprzedaż marketingową. Przed drzwiami, za którymi miało odbyć się spotkanie, czekało trzech mężczyzn oraz kilka starszych małżeństw… Zostaliśmy poproszeni o dane osobowe, numer telefonu i już kategoryczny rozkaz – proszę zejść nadół i tam na nas poczekać.
Pytaliśmy, dlaczego nie możemy wejść do środka. – Chce się wam tam siedzieć i słuchać o problemach z prostatą? – zapytał ochroniarz i zamknął drzwi. Spojrzeliśmy wszyscy na siebie, podejrzewając, że coś jest nie tak, że to, co tu się dzieje, jest jakieś dziwne…
Ochroniarze nas pocieszali, że przecież nie musimy być na spotkaniu, bo nagrody dla nas są gwarantowane. Wnet otrzymaliśmy wszyscy tablety. Po  otwarciu wybuchliśmy śmiechem, bo to były PLASTIKOWE atrapy. Ochroniarz po raz kolejny z szyderczym uśmiechem ironizował: A co wy w głowach macie, myśląc, że ktoś da wam coś wartościowego za darmo.
Nasze wątpliwości i upokorzenie nie dały nam spokoju, więc wezwaliśmy policję i media, które błyskawicznie pojawiły się z kamerą. Na tę informację  ochroniarze stali się bardziej nerwowi i agresywni. Twierdzili, że to prywatne spotkanie i wpuszczają kogo chcą…
Rzeczywiście, za szklanymi drzwiami zobaczyliśmy dwa starsze małżeństwa. Może dlatego, że łatwiej je zmanipulować… Panowie siłą odpychali nas od drzwi, żebyśmy nie spłoszyli im zdobyczy.

Już bardzo zażenowani sytuacją poprosiliśmy o wykreślenie nas z listy, na którą zostaliśmy wpisani. Skoro nie jesteśmy na spotkaniu, nie chcemy  żeby nasze dane były użyte do jakiegoś ich oszustwa. Byłam przerażona, bo to ewidentnie był przekręt. Wyrwałam tę listę jako dowód dla policji. Panowie wpadli w furię i gotowi byli mnie pobić. Na szczęście przyjechał patrol i kamera telewizji Co słychać?, więc czuliśmy się bezpieczniej. Mimo tego organizatorzy wcale nie pohamowali swoich emocji. Jednak zostali spisani przez policję, która zalecała podanie ich do sądu.
Oczywiście, naszym celem jest złożenie pozwu, ale prosimy o zgłaszanie się poszkodowanych osób. No i apel do Czytelników – bądźcie czujni,  ostrzeżcie swoich bliskich i znajomych, by nie dali naciągnąć się oszustom…

Numer: 28/29 (1136/1137) 2019 Autor: Ewa i Andrzej Porębscy



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *