Stojadła artystyczne

Historię swojej wsi napisać może każdy, ale na jej pokazanie decydują się nieliczni. Już samo gromadzenie pamiątek jest mozolne, a co dopiero ich pokazanie. Na taki lokalny heroizm zdecydował się Zygmunt Drewicz ze Stojadeł, który na własnej posesji stworzył wyjątkowe muzeum wsi. Miał ku temu osobisty powód…

Tajemnica Drewicza

Stojadła wczoraj i dziś? Czemu nie, a wszystko można było zobaczyć, dotknąć, a nawet posłuchać. Właśnie w niedzielę 9 czerwca kilkadziesiąt osób skorzystało z tej niecodziennej okazji.
Sam Drewicz jest muzykiem folkowym, ale też artystą ludowym. W muzeum można podziwiać jego makiety, ruchome zabawki, szopki i obrazy. Najczęściej wykorzystywanym przez artystę materiałem jest lite drewno, z którego powstają dzieła różnej wielkości z tematyką Stojadeł, głównie tychsprzed lat. Ukazuje on dawne obyczaje, pracę na roli, ginące profesje, a także sposoby spędzania wolnego czasu. Obok rzeźb i obrazów o tematyce świeckiej pojawiają się też takie, które nawiązują do motywów religijnych, m.in. figury świętych i sceny biblijne.
Równie płodnym wystawcą jest 86-letni Józef Rżysko, który w Stojadłach mieszka od połowy lat '50, kiedy to ożenił się miejscową dziewczyną. Zaczął rzeźbić już na emeryturze dla zabicia wolnego czasu. I tak stworzył prawie 200 eksponatów, a wśród nich figurkę św. Antoniego z Padwy, która wraz z wieńcem z parafii została poświęcona podczas pielgrzymki do Częstochowy. Jego seria krzyżyków wisi w stojeckiej szkole, a kolekcja bocianów jest remedium na śmieciową cywilizację. Ważne, że w swoich pracach chce przełamać stereotyp statycznej ludowej rzeźby, by dać im życie.

Oprócz nich swoje prace, w tym cykl masek afrykańskich, wystawił Andrzej Konca, anioły z masy solnej pokazała Irmina Rzyszkiewicz, krajobrazyna  płótnie – Alicja Dębowska, haftowane obrazy – Jolanta Żuraw, a swój warsztat garncarski wystawił Andrzej Kłosek z Celestynowa.

Dydek, bo tak powszechnie mówią na Drewicza nie tylko w Stojadłach, nie zamierza na tym poprzestać. Chce założyć stowarzyszenie lub fundację, a swojemu muzeum dać odpowiednią nazwę. Najlepsza byłaby DREWICZÓWKA, co podpowiadamy z życzeniami rozwoju i mnóstwa gości. Oby tylko nie zabrakło miejsca w oficynie tak pomysłowo zmienionej na muzeum…

Numer: 24/25 (1132/1133) 2019 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *