Ligi piłkarskie 2018/2019

W minionym tygodniu rozgrywki piłkarskie na szczeblu III i IV ligi nabrały przyśpieszenia. Poza weekendowymi meczami drużyny zagrały też w środę. Nie obyło się jednak bez problemów. Mazovii pokrzyżowała szyki pogoda, a Victorii Sulejówek w dwóch spotkaniach udało się zdobyć tylko jeden punkt…

Zdwojona kolejka

W środku tygodnia Victoria podejmowała u siebie Legionovię Legionowo. Sulejówczanie na tle ligowych liderów nie wypadli źle. Zagrali wyrównany mecz, w którym przegrali tylko 0:1.Po tym jak stracili bramkę w 60 minucie, rzucili się do odrabiania strat, ale żadna z kilku podbramkowych akcji nie przyniosła upragnionego wyrównania. Bezbramkowy remis padł natomiast w meczu weekendowym, w którym Victoria zmierzyła się z rezerwami Legii Warszawa. Tutaj również miała kilka dogodnych okazji, ale świetna postawa stołecznego  bramkarza udaremniła wszelkie próby zdobycia gola.

Z rezerwami ekstraklasowej drużyny zagrała też mińska Mazovia. W środowe popołudnie podejmowała ona Wisłę II Płock, zaczynając spotkanie od mocnego akcentu. Romanov już w 4 minucie dał prowadzenie gospodarzom. To niestety trochę uśpiło ich czujność i pozwoliło na utratę gola chwilę przed końcem pierwszej połowy. Po powrocie na murawę trzeba było więc wziąć się do pracy. Efekt przyszedł w 59 minucie, gdy Bondara wykorzystał rzut karny. Teraz mińszczanie już nie stracili koncentracji i dowieźli zwycięstwo do końca. To była już piąta wygrana z rzędu i wszyscy szykowali się na szóstą, ale intensywna ulewa, jaka przeszła nad Warszawą, nie pozwoliła rozegrać sobotniego meczu z Hutnikiem.

W okręgówce Victoria Kałuszyn zaliczyła bardzo ważne zwycięstwo. Na własnym boisku pokonała Czarnych Węgrów, podtrzymując swoje szanse na utrzymanie się w rozgrywkach. Kałuszynianie zaprezentowali wolę walki, dzięki której nie odpuścili w żadnym momencie tego emocjonującego spotkania. Do przerwy był remis 2:2, ale w drugiej połowie gospodarze poszli na wymianę ciosów i wygrali 5:3, a bohaterem meczu stał się Końca, który aż cztery razy pokonał bramkarza węgrowian. Natomiast piąte trafienie dołożył Winnicki.
W bramki obfitował też derbowy pojedynek Płomienia z Mazovią II. Głuchowski już w 9 minucie dał prowadzenie gospodarzom, ale prawdziwą serię goli kibice obejrzeli dopiero w drugiej połowie. Mińszczanie regularnie wyjmowali piłkę ze swojej bramki, a jedyny gol, jaki wpisali na swoje konto, padł po samobójczym trafieniu Świstaka.

Z gradu goli cieszyli się również kibice Watry Mrozy. Ich ulubieńcy po efektownej grze rozbili Wicher Sadowne 7:2. Wronowski zaliczył hattricka, a po jednym trafieniu dołożyli: Malka, Sikora, Rastawicki i Mrozik. Dzięki zwycięstwu mrozianie nadal liczą się w walce o awans, ale nie mogą już sobie pozwolić na żadne potknięcia.

Pierwsze prawdziwe zwycięstwo tej wiosny zaliczył B-klasowy Świt Barcząca. Wprawdzie już raz wpisał na swoje konto 3 punkty, ale wtedy ich rywale po prostu poddali mecz i nie przyjechali do Zakola-Wiktorowa. Teraz podejmowali u siebie Nojszewiankę Dobre, rywala, z którym rozegrali już niejeden mecz. Świt po raz kolejny pokazał, że jest drużyną zupełnie nieobliczalną. Do przerwy prowadził 3:0 po golach Krzyżanowskiego, Wiącka i Popławskiego, ale w końcówce spotkania zupełnie stracił głowę. Dobrzanie w ciągu pięciu minut strzelili dwa gole, których autorami byli Gadomski i Dobosz, i zrobiło się bardzo nerwowo. Goście nie zdołali już jednak wyrównać.

Numer: 21 (1129) 2019 Autor: (łk)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *