Mińsk uliczny

Od 11 lat mamy szansę corocznie oglądać w Mińsku kolarski peleton szosowy. Dotychczas wyścigi rozgrywane były w różnych miejscach, nawet na trasach poza miastem, ale to, co zaproponowali organizatorzy w tym roku, przerosło oczekiwania nie tylko samych kolarzy, ale też obserwujących wyścig kibiców. Wprawdzie nie tak licznych jak przed miejskim magistratem, ale i fontanna przed urzędem gminy też miała powodzenie…

Feliksy nie skisły

Nawet najwytrawniejsi specjaliści w tej dziedzinie zgodnie podkreślali, że to, z czym musieli się zmierzyć ostatniej niedzieli, było dużym wyzwaniem. Na otwartych przestrzeniach na obrzeżach miasta peleton obrywał dokuczliwym wiatrem, ciasne nieregularne kręte odcinki przyległe do autostrady A-2, no i to utrapienie peletonu, czyli powrotny wjazd do miasta od strony Starej Niedziałki. Trzy niebezpieczne ronda przy ul. Kościelnej i Budowlanej były świadkiem kilku kraks pędzących kolarzy. Zarówno służby medyczne jak i jednostki mundurowe zabezpieczające imprezę miały pełne ręce roboty…
Wśród prawie 200 zawodników i zawodniczek, którzy tego dnia zjechali do Mińska, kibice wypatrywali reprezentantów mińskiego Klubu Kolarskiego V-MAX. Wyraziste i urokliwe stroje z logiem naszego miasta na piersi były widoczne w peletonie, kiedy trwała jeszcze pasjonująca walka, ale szczególnie cieszy fakt, że mińskich kolarzy aż trzy razy mogliśmy oglądać na podium podczas dekoracji zwycięzców.  To Sylwia Stoń, Mateusz Mikulski oraz Zbigniew Potylicki stanęli na trzecim stopniu podium w swoich kategoriach wiekowych. Udany występ zaliczyli Jerzy Zaniewski, Mariusz Krajewski i Andrzej Polak, którzy skończyli wyścig w grupie zasadniczej. Aktywna i przemyślana jazda w peletonie trenera Jacka Tomkiewicza rokowała szansę na zwycięstwo, ale kraksa tuż przed końcowym finiszem nie dała mu szansy na ukończenie gonitwy.

W miasteczku kolarskim przypominającym bazar, które zorganizowano na placu przed urzędem mińskiej gminy przy ul. Chełmońskiego,  panowała dla odmiany wręcz rodzinna atmosfera. Dominowały konkurencje sprawnościowe dla dzieci, słodkości, sympatyczne rozmowy mińskich sympatyków kolarstwa.
Jak co roku w ramach kolarskiego święta pod patronatem Feliksa Rawskiego kolarze próbowali się zmierzyć z 10-metrową szyną kolejową. Niestety, tylko próbowali, bo podobnie jak w poprzednim roku nikomu ze startujących śmiałków sztuka pokonania historycznej szyny nie powiodła się… Widocznie nie dość mieli psychicznej równowagi…
Pierwszy raz w historii organizacji cykl ŻTC BIKE RACE przebiegał przez centrum miasta ku uciesze kibiców, którzy mogli bezpośrednio śledzić sytuację w kolejnych peletonach. Wymagało to jednak użycia znacznych sił porządkowych – policji, żandarmerii wojskowej i OS P.

Na zakończenie mińskiego święta kolarskiego – już po ceremonii dekoracji zwycięzców – obserwowaliśmy pożegnania i niekończące się  dyskusje zawodników. Serdeczne uściski, no i pamiątkowe zdjęcia. Mnóstwo zdjęć…
Organizatorami XI Memoriału Feliksa Rawskiego były Żyrardowskie Towarzystwo Cyklistów, Klub Kolarski V-MAX Mińsk Mazowiecki, Muzeum Ziemi Mińskiej, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, Urząd Gminy w Mińsku Mazowieckim. Imprezę jak zawsze wsparł sponsor Klubu V-MAX – firma KOS-BUD.
Szczegółowe informacje o wynikach i przyszłych zmaganiach kolarskich znajdują się pod adresem www.ztc.pl.

Numer: 20 (1128) 2019 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *