Drodzy czytelnicy...

Sztuka z kulturą czasami idą w parze jak dwa rącze konie, ale częściej ich drogi się rozchodzą aż do wrogości włącznie. Kiedyś szły równo jak trójka z patriotyzmem, a teraz zrobią wszystko, by im nie przeszkadzał. One takie wysokie, a tu narodowy, przyziemny, bogobojny karzeł łapie ich za nogi, by czasami zeszły na ziemię. Dlatego pod pomnikami narodowymi zamiast kwiatów powinny się znaleźć zdjęcia zdrajców polskich wartości, plakaty szkalujące wiarę, tradycję i polszczyznę. Niech się wstydzą swego zachowania, bo to jedyne lekarstwo na ich antypolskie szyderstwa…

Chałtury kultury

Postać żyda wrosła w naszą tradycję jak żadnej innej nacji. Jest nie do pominięcia w przedstawieniach Herodów, a w czasie Wielkanocy w wielu miejscach panuje zwyczaj poniżania Judasza. Jednak ludowe ekspiacje w Polsce natrafiają na potępienie przez polskojęzyczne media i mobbing żydowski. Tymczasem w Czechach w okolicach Pardubic jest ludowy obyczaj nie tylko poniżania, ale zabijania Judasza. Jest on pod ochroną UNESCO jako przejaw dziedzictwa kulturowego. Oczywiście media wcale się tym nie interesują i o żaden antysemityzm Czechów nie oskarżają. Bo Czesi to nie Polacy. Czesi to znani ateiści. A tacy mają licencję na piśmie na niebycie antysemitami. A może by zrobić transmisję z tej zabawy ludowej? Taką ogólnoświatową… w ramach ochrony dziedzictwa kulturowego. U nas jest jakoś dziwnie. Nagle okazało się, że Muzeum Narodowe w Warszawie cenzuruje polską historię sztuki. Po wizycie u ministra Glińskiego dyrektor Miziołek zdejmuje ze ściany prace dwóch światowej sławy artystek. Czyżby przeszkadzały mu kobiety, z których jedna zajada się zmysłowo bananem, a druga pejczem pogania dwóch zezwierzęconych samców. Zdjął te plastyczne szmatki, bo gorszyły dzieci. A dzieci wiedzą, co jest nieprzyzwoite… Aż chce się w tym kontekście przypomnieć baśń o nowych szatach cesarza. To w niej banda oszustów udających krawców rozpuszcza wieść, że szaty, które szyją dla cesarza, są widzialne jedynie dla ludzi mądrych, a niewidzialne dla głupców. Sam cesarz nie zdradza się, że ich nie dostrzega, bo też nie chce wyjść na głupca i dumnie kroczy po ulicach swojej stolicy całkiem nagi. Wszyscy to widzą, ale nikt nie śmie tego powiedzieć prócz dziecka… Taka jest współczesna sztuka. Boimy się ją krytykować, by nie wyjść na głupców. A kiedy ktoś powie, że blondynka przy pomocy banana wykonuje czynności imitujące seks oralny, staje się nie tylko głupi, a wstrętny, ciemny, obskurancki i zbyt religijny. Teraz czas na dworaków cesarzowej niby- sztuki. Niech wyjdą na ulicę, by ślinić się na widok rozbieranych ze skórki bananów. A może sami się rozbiorą… ze złudzeń przede wszystkim. Czas najwyższy, bo ci, których podziwiają i im służą już dawno wystawili im bezwstydne fallusy…

Numer: 18/19 (1126/1127) 2019 Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *