Powiat etno - poznawczy

Po licznych kontaktach z Białorusinami powiat miński odwiedził ambasador Kazachstanu – Margułan Baimukhan. Spotkanie w PUP z udziałem przedsiębiorców, samorządowców i mediów zorganizowało Stowarzyszenie Współpracy Polska- -Wschód, nadając mu przede wszystkim rangę poznawczą. Celem wizyty było także zachęcenie nas do współpracy biznesowej, edukacyjnej i kulturalnej, a także rozwoju turystyki między naszymi krajami…

Nastał Kazachstan

Czy daleki geograficznie i kulturowo Kazachstan może być bliski Polsce, a Kazachowie przyjaźni Polakom? Może już po trosze jest, bo w tym oddalonym o 3,5 tysiąca kilometrów i wielkim powierzchniowo kraju żyją tysiące potomków polskich zesłańców, a kazachska elita mówi także po polsku. Jednak prezes Gągol zagaił w ojczystym języku ambasadora, podkreślając, jak ten pełen bogactw 18-milionowy kraj zaczyna się liczyć na arenie międzynarodowej, czego przykładem jest światowe Expo. Starosta nie miał też wątpliwości o początku dobrej współpracy, bo przecież trzeba się cieszyć, gdy kolejne państwo zwraca się z chęcią współpracy. Mówiący prawie czystą polszczyzną ambasador opowiadał głównie o atutach swego kraju, mimo jego 120 narodowości i 18 różnych religii. Jednak po rozpadzie ZSRR nie tylko się utrzymał, ale ograniczył złe tendencje, jak emigracja. Teraz młodzi kształcą się za granicą, ale wracają. Przez 25 lat PKB na osobę wzrósł z kilkuset do prawie 11 tysięcy dolarów. Polskie towary są tam chętnie kupowane, ale mamy tylko 2 miliardy obrotu, więc czas to zmienić. Także w sferze kultury, a kontakty ma przybliżyć kręcony w film o Andersie. Kładą nacisk na edukację. Mają w szkołach trzy obowiązkowe języki, a ponad 3 tysiące młodych wyjeżdża na studia za granicą. Z nich aż 1250 studiuje na polskich uczelniach. Kazachowie i Polacy mają świetne relacje… Miło było słuchać takich pochwał, ale zaproszeni goście mieli pytania dodatkowe. I tak biznesmena Majszyka interesowała kazachska elita i rozwój małych firm, wójt Sosińska pytała o pomoc społeczną, a redaktor Piątkowski z Co słychać? o wolność mediów i rozwój prasy lokalnej. Okazało się, że za granicę jadą najlepsi, a nie z protekcji i nikt nie ogranicza małej przedsiębiorczości. Mają na uwagę osoby biedne i niepełnosprawne, bo budując nowe gmachy już od razu uwzględniają specjalne podjazdy i udogodnienia. No i Kazachowie są plenni, bo mają dużo dzieci, nawet bez programu 500+. Nie mają też problemu z poborem do wojska. Na każdego zawodowego żołnierza jest 20 chętnych. A media? Mają tam ponad 2600 różnych mediów, a większość z nich to prywatne, bez wsparcia finansowego od państwa. Dużo jest mediów tzw. online i to one teraz się mocno rozwijają. Społeczeństwo kazaskie bardzo mocno żyje w soc-mediach sieciowych. I już na koniec zahaczono o stolicę Kazachstanu. Dlaczego przeniesiono ją w 1998 roku z południowej i ciepłej Ałma-Aty do północnej i zimnej Astany. – Między innymi dlatego, że Astana, a obecnie Nursułtan leży na skrzyżowaniu szlaków drogowych. Zdecydował więc czynnik transportowy i rozwojowy – tłumaczył ambasador, opisując uroki architektoniczne, mikroklimat i dynamikę demograficzną swojej stolicy, która przekroczyła milion mieszkańców. Już nic nie stało na przeszkodzie, by dyrektor Grażyna Borowiec podziękowała wszystkim za aktywne uczestnictwo w konferencji. A współpraca? Na r azie z apewne tylko edukacyjna i kulturowa, choć zaprezentowane przez ambasadora walory krajobrazu i usług turystycznych mogą kusić nie tylko obieżyświatów.

Numer: 18/19 (1126/1127) 2019 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *