Wzięli i opisali…

Panie redaktorze… aż mnie ciarki przeszły, gdy odkryłem, co zbadali amerykańscy naukowcy z NASA. Otóż dowiedli, że możliwość sfałszowania odbicia ciała na Całunie Turyńskim byłaby większym cudem aniżeli Zmartwychwstanie Chrystusa. Oznaczałaby, że cała nauka XXI wieku nie dorównuje umysłowi fałszerza z XV w., co chyba jest niedorzecznością. Tak więc jest on na pewno prawdziwy…

Całun życia

A co dokładnie odkryli Amerykanie? Tu jest cała litania dowodów, więc wyłowiłem kilka najważniejszych. Przede wszystkim Całun nie został namalowany! Ilość barwnika odkryta na płótnie nie wystarczyłaby nawet do namalowania jednej kropli krwi. Z odległości do 90 cm wizerunek Jezusa niknie. To również wyklucza namalowanie obrazu. Malarz nie mógłby malować w momencie, gdyby nie widział, a nie jest w stanie malować z odległości większej niż zasięg ręki! Wizerunek Chrystusa odbił się jedynie na powierzchownej warstwie płótna, obraz jest niewiarygodnie delikatny, a mimo to jest obrazem trójwymiarowym. Kolejny i niemożliwy do wyjaśnienia fakt – brak jest śladów odrywania ciała Chrystusa od płótna, a badania genetyczne potwierdzają, że krew na Całunie ma 2000 lat i jest nadal czerwona z grupy AB, którą ma jedynie 4-5% populacji ludzkiej, a najczęściej jest spotykana wśród Żydów. Wśród licznych dowodów potwierdzających autentyczność, znajdują się szczegółowe badania ran spod korony cierniowej. Wypływ krwi zgadza się z rozmieszczeniem żył i tętnic! Nie mogło to więc być średniowieczne fałszerstwo, gdyż układ krwionośny odkryto dopiero w XVI wieku. Całun potwierdza więc absolutną wierność anatomiczną, niemożliwą do zrealizowania w średniowiecznym obrazie. Tak więc po wielu próbach i badaniach naukowcy jednoznacznie stwierdzili, że obecnie żadna technika naukowa nie jest w stanie uzyskać takiego efektu. Nie jest możliwe wykonanie drugiego takiego całunu. Jedyna według nich możliwa hipoteza, to kontrolowany błysk termojądrowy. Jednak te trzy słowa przeczą sobie – jeśli termojądrowy, to nie błysk; jeśli błysk, to nie kontrolowany; jeśli reakcja kontrolowana, to nie termojądrowa. Jak więc powstał Całun? Wizerunek utrwaliło krótkotrwałe wydzielenie energii. Niewiarygodnie krótkotrwałe, wręcz muśnięcie energii. Człowiek z Całunu po prostu wyemanował i to na wszystkie strony. Błysk ogromnej energii, która uwolniła się w niebywale krótkiej chwili tak, że nie zniszczyła materiału – jest JEDYNĄ teorią, która jest w stanie wyjaśnić powstanie Całunu Turyńskiego. I co wy na to niedowiarkowie…

Numer: 18/19 (1126/1127) 2019 Autor: Wasz DONOsiciel



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *