Burmistrz Jakubowski odwiedził strajkujących nauczycieli, którzy jednak mimo protestu stawili się do komisji egzaminacyjnych w gimnazjach...

Rozdwojony populizm

Po wizycie doszedł do daleko idących wniosków. Otóż obliczył, że ze 196 milionów mińskich wydatków budżetowych, aż ponad 78 milionów, czyli niemal 40% wydają na oświatę i wychowanie. Od rządu dostają 36,5 mln zł subwencji, co nie pokrywa nawet połowy tych wydatków. Gdyby protest się udał, każda kwota podwyżki dla nauczycieli będzie powodować dodatkowe wydatki z budżetu miasta i będą to kolejne miliony rocznie. Mimo tego Jakubowski ze zrozumieniem przyjmuje żądania płacowe nauczycieli, bo – jak zaznacza – oświata i wychowanie dzieci to największa inwestycja w przyszłość miasta. Populista? I to jaki, a tymczasem ludzie nadal nie pytają, czy podwyżki pokryje rządowa subwencja, czy będą oznaczać jeszcze mniej pieniędzy na inne potrzeby miejskie…

Numer: 16/17 (1124/1125) 2019 Autor: (jaz)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *