Wzięli i napisali

Panie redaktorze… przyznaje się bez bicia, że strajkowałam. Teraz poszłam po rozum do głowy i zapowiedziałam, że już nie będę. Mówią, że pękłam, że jestem słaba, ale to nieprawda. Nie chce już szkoły sprowadzać na bruk ośmieszenia. To jest ostatni moment, żeby zmienić swoją postawę…

Zmory z obory

Zrezygnowałam, bo strajk zaczyna przypominać karykaturę protestu. Oni mają zupełnie inne zajęcia, a większość milczy, bo co powiedzą koledzy. Właśnie… a co koledzy robią? Przebierają się za krowy, muczą, nagrywają żenujące piosenki. Nie mam poczucia humoru? Mam. I to bardzo duże. Ale między humorem a kompromitacją jest granica, i niestety w oczach dużej części społeczeństwa została przekroczona. Ośmieszamy się, tworząc szpalery nauczycieli buczących na kolegów z komisji egzaminacyjnych. Ba, jestem przerażona, bo nie spodziewałam się takich zachowań ze strony pedagogów. A przecież jeszcze niedawno razem organizowaliśmy apele, spotkania przeciwko mowie nienawiści. To były puste słowa. Sami pokazujemy uczniom, że słowa takie jak szacunek, tolerancja to fikcja. Skoro po wejściu do szkoły czytamy – łamistrajkom dziękujemy i słyszymy głośne buczenie, to chyba nie ma powodów denerwować się, gdy uczniowie po świętach zaczną zachowywać się podobnie. Czy udając krowę w miejscu pracy i publikując to w internecie, mogłabym spojrzeć w oczy rodzicom podczas zebrań? Nie chciałabym mieć wychowawcy, który jest zdolny do takiego upodlenia. Pieniądze… lepsze warunki… mniej biurokracji? Jasne! Ale nie za wszelką cenę. Z tych samych powodów, dla których nie będę robić zdjęć przy wielkich plakatach przedstawiających te zwierzęta, nie będę np. biegać w negliżu w TV. Bo mam godność i wiem, że młodzi ludzie w dużej mierze uczą się przez naśladownictwo. W ostatnich dniach życie mnie zaskoczyło. Myślałam, że od kilkunastu lat uczę w szkole, a tu się okazało się, że pracuję w… oborze. Po prostu z poważnej sprawy urządza się cyrk. Niestety taka jest prawda… gorzka prawda. Kajka Łamistrajka Od redaktora. A ja spotkałem empatycznych strajkowiczów. Na holu ZSE witali gości z uśmiechem i wcale nie buczeli, gdy wyznałem im, że wstydziłbym się protestować w tak szkodzący nauczycielom i uczniom sposób.

Numer: 16/17 (1124/1125) 2019 Autor: Kajka Łamistrajka



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *