Powiat samowoli

Jak to jest, że w naszym demokratycznym kraju bez zgody mieszkańców, na siłę realizowana jest inwestycja, która jest sprzeczna zarówno z prawem krajowym jak i wspólnotowym? Możliwe, gdy w grę wchodzi specustawa przesyłowa, a przez nią – postępowania egzekucyjne gruntów pod autostradę energetyczną. Niestety, sprawa linii bardzo wysokiego napięcia dla wielu mieszkańców gmin Latowicz, Cegłów i Kałuszyn wcale się nie zakończyła. Ba, niezadowoleni mieszkańcy wciąż protestują...

Tną pod prąd

Najpierw był kolejny, wołający o pomoc list, a w nim masa faktów. Ewa Nurzyńska zna problem i prawo już tak doskonale, że stała się niewygodna dla inwestora i wykonawcy.

Dowodzi, że inwestycja nie powinna być realizowana w oparciu o specustawę przesyłową i korzystać z przyśpieszonej ścieżki postępowań administracyjnych. Taka inwestycja powinna być wpisana do planu rozwoju sieci przesyłowych z co najmniej trzyletnim wyprzedzeniem, szeroko konsultowana i opiniowana.

W tym przypadku tak nie jest, a do realizacji dopuszczono inwestycję, która nie ma żadnej ostatecznej decyzji. Decyzja środowiskowa wydana przez RDOŚ jest obarczona błędem i wydana z rażącym naruszeniem prawa, chociaż jest ona kluczowym elementem. Zapadła również bez udziału społeczeństwa, gdyż wszystkie jego argumenty zostały oddalone. No i była stronnicza, gdyż wydał ją urzędnik państwowy, który – co wiedzą – ma dom i działkę w gminie, przez którą przechodziły dwa alternatywne warianty realizacyjne.

Huśtali się z odwołaniami kilka miesięcy, aż w końcu 9 stycznia 2019 r. minister przyznał się do popełnionego błędu. – Jednak zaraz wszczął postępowanie w sprawie o stwierdzenie nieważności swojej decyzji i zamknął nam drogę do powstrzymania prac związanych z realizacją inwestycji, gdyż na prawie pozostaje cały czas pierwsza decyzja lokalizacyjna MRiU. Na rozpatrzenie sprawy o stwierdzenie nieważności decyzji musimy teraz czekać do końca kwietnia – dowodzi Ewa Nurzyńska.

Mało tego, decyzja wojewody mazowieckiego o pozwoleniu na budowę linii 2x400 kV również obarczona jest błędem natury formalno-prawnej. Wojewoda nie zakwestionował oświadczeń inwestora o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane. Odpowiedzi na odwołania są celowo opóźniane, więc wszystko zmierza do tego, aby postawić protestujących przed faktami dokonanymi.

Jakie to fakty? Przede wszystkim wycinka ponad 50 ha lasów na trasie linii z naruszeniem stanowisk lęgowych ptaków. By je zobaczyć, spotykamy się w podkałuszyńskim Kazimierzowie, gdzie znajduje się siedlisko orła bielika. Na siłą zabranej działce Elżbiety Wójcik trwają już prace budowlane i tylko czekać, gdy zaczną ciąć drzewa na sąsiedniej działce, nad którą krążą orły.

­– Będziemy mieszkali prawie pod drutami, a chcemy spokojnie żyć i cieszyć się wnuczętami – ubolewa Halina Kaczmarczyk, a jej synowa na samą myśl o bytowaniu obok linii 2x400 kV ma łzy w oczach. Zmarnowali nam bezprawnie kawał upraw – dodaje już w Chrościcach Dorota Miller, gdzie stanie wielka wieża energetyczna łącząca dwie linie przesyłowe.

Gospodynie powtarzają wszystkie zarzuty kierowane do PSE i dodają do nich swoje spostrzeżenia. Potraktowano ich jak ludzi gorszej kategorii, a ich ziemię jak państwową własność. Są pewne, że energo-autostrada pociągnie za sobą nieodwracalne zmiany klimatyczne i obniży poziom ich życia. Kto to widział, by dom, budynki i 4 ha ziemi Kaczmarczyków wycenić na 64 tysiące, a za obniżenie wartości kilkuhektarowej działki Wójcikowie dostali tylko 13 tysięcy. A gdzie zdrowie, gdzie poniżenie, gdzie los ich rodzin...

Nic dziwnego, że chcą, aby wreszcie wszyscy o nich usłyszeli i poznali całą prawdę związaną z procedowaniem tej inwestycji. I nie ustąpią, choćby PSE chciałoby ich kupić większymi odszkodowaniami. Nie ustąpią, bo ich kosztem dzieje się bezprawie...

Numer: 14 (1122) 2019 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *