Mińsk obstrukcyjny

Marcowa sesja mińskiej rady miasta minęła zadziwiająco szybko. Powód? Burmistrz Marcin Jakubowski wycofał swój projekt uchwały zmniejszającej ulgę za wywóz śmieci dla rodzin wielodzietnych. Nie miał też wiele do powiedzenia w sprawie ochrony mińszczan przed smogiem. Jeszcze gorzej radni opozycji ocenili jego politykę informacyjną...

Zarzuty bez pokuty

Od 1 stycznia 2019 r. obowiązuje nowelizacja ustawy o Karcie Dużej Rodziny, która rozszerza katalog osób uprawnionych do korzystania z ulg o osoby, które miały na utrzymaniu przynajmniej troje dzieci, bez względu na ich wiek. Jest to kolejny ukłon rządu wobec rodzin wielodzietnych. To także swego rodzaju zadośćuczynienie za lata zaniedbywania przez rządzących rodzin wielodzietnych.

Program rodzinnego Mińska cieszy się również dużym zainteresowaniem mieszkańców. Świadczy o tym liczba wydanych Mińskich Kart Dużej Rodziny, których na koniec 2018 r. było 433 i obejmowały 2138 osób w tych rodzinach. Tym bardziej cieszy, że – jak twierdzi radna Skrzyńska – gorące dyskusje radnych na komisjach przyniosły efekt, czyli wycofanie się burmistrza z projektu niekorzystnych dla tych rodzin zmian.

Rada miasta przyjęła także program wspierania rodzin z dziećmi przeżywających trudności w realizowaniu funkcji opiekuńczo-wychowawczej. Tutaj zadania będą się koncentrować nie tylko na dziecku, ale również na całej rodzinie, jako podstawowej komórce społecznej i będą miały charakter zarówno prewencyjny, jak i interwencyjny.

Uchwała zmniejszająca opłaty za wywóz śmieci dla rodzin wielodzietnych byłaby ich dopełnieniem. Niestety, Jakubowski wycofał swój projekt bez wytłumaczenia powodu i dyskusji radnych...

Mińskie rodziny cierpią także z powodu smogu, który utrzymuje się w mieście przez 140 dni w roku. Stąd pomysł radnego Płochockiego, by ulice miasta były nie tylko zamiatane, ale wręcz myte. Sprzątanie na mokro usunie nadmiar soli po zimie, a latem uniemożliwi unoszenie się brudów w powietrze, którym oddychamy. Domagał się także, by w magistracie powstał punkt informacyjny o dotacjach umożliwiających modernizację systemów grzewczych szczególnie w domach pozbawionych sieci CO.

Pozbywanie się smogu wymaga działań systemowych, a nie tylko upoważnienia strażników do przeprowadzenia kontroli palenisk domowych, które wykażą, czym palą mieszkańcy i czy w tym zakresie stosują się do przepisów o ochronie środowiska. Takie kontrole już są i nie przynoszą efektu. W ubiegłym roku na 63 zgłoszenia nie potwierdziło się aż 59, co oczywiście nie świadczy o tym, że ktoś nie palił śmieciami, tylko, że straż miejska nie pobiera i nie wysyła żadnych próbek do badań. Jedyne postępowanie prowadzi się natomiast wobec osoby, która odmówiła wpuszczenia strażnika miejskiego na posesję.

– To karykatura kontroli – twierdzi radna Skrzyńska. Tymczasem radni z burmistrzem stwierdzili jednak, że jedną z najważniejszych rzeczy jest poinformowanie w tubie samorządowej mieszkańców o tym, co miasto robi, żeby walczyć ze smogiem... No i będzie ankieta, czym i w czym kto pali oraz na co chciałby swój opał i piec zmienić.

Jest jednak szkopuł, bo wiele mieszkań nie nadaje się do jakiejkolwiek modernizacji.

Zresztą, jak twierdził radny Gryz, nie jest tak źle, bo miasto już wiele zrobiło, by zrobić się na eko. Nie ma to jak propaganda sukcesu, gdy miasta nie stać na audyt ogrzewania za 100 tysięcy polskich złotych.

Do smogu niewątpliwie wrócimy...

Numer: 11 (1119) 2019 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *