Gminy budżetowe – administracja

Administracja lokalna potrzebuje rozbudowanych struktur, żeby skutecznie działać. To zrozumiałe, choć nie wszędzie działanie urzędów jest tak samo kosztowne. Okazuje się, że w powiecie mińskim różnice między samorządami w wydatkach na administrację są bardzo wyraźne...

Zapędy urzędów

W kwestii wydatków na administrację najbardziej poszkodowane są najbiedniejsze i najmniej ludne samorządy. Widać to na przykładzie gminy Jakubów, w której na głowę każdego mieszkańca przypada ponad 500 zł rocznych wydatków na utrzymanie samego urzędu gminy. To zdecydowanie najwięcej spośród wszystkich samorządów powiatu mińskiego. Powodem jest oczywiście fakt, że zarówno najbiedniejsza jak i najbogatsza gmina musi utrzymywać analogiczne struktury, które potrzebują podobnych wydatków.

Dlatego to nie Jakubów powinien zasłużyć na tytuł samorządu z najbardziej rozrośniętą biurokracją, ale... Sulejówek. Utrzymanie sulejóweckiego urzędu kosztuje ogromną kwotę 8,8 mln zł, czyli prawie tyle samo co magistratu w Mińsku, mieście, które jest dwukrotnie ludniejsze. Same pensje urzędników w tych miastach to ponad 6 mln zł rocznie.

Administracja to także rady – miejskie, gminne i powiatowe. Najdrożej kosztuje nas utrzymanie tej trzeciej, bo ponad 570 tys. zł, na mińską trzeba wydać 344 tys., a na sulejówecką 314 tys. zł. W przeliczeniu na jednego mieszkańca radni generują największy koszt w Sulejówku i Cegłowie.

Największą skromnością wykazali się natomiast radni gminy Stanisławów, którzy swoje roczne potrzeby oszacowali na zaledwie 45 800 zł. Oszczędnie do sprawy podeszli też w Dębem Wielkim, gdzie zaplanowali 71 tys. zł, czyli tyle samo co w Dobrem, choć zarządzają zdecydowanie bogatszym i ludniejszym samorządem.

Gminy i miasta wydają też pieniądze na własną promocję. Przoduje w tym ponownie Sulejówek, który chce się promować za 270 tys. zł, Mińsk wyda 205 tys. zł, a na trzecim miejscu w powiecie jest Cegłów, gdzie samorządowa propaganda ma kosztować ponad 78 tys. zł. Natomiast w Dobrem uznano chyba, że gmina nie potrzebuje promocji, bo nie zagospodarowano żadnych środków na ten cel.

Okazuje się, że lokalna administracja potrzebuje także inwestycji. Najczęściej są to zakupy sprzętu biurowego i oprogramowania, ale planowane są również innego rodzaju zadania. Największe z nich będzie miało miejsce w Siennicy, gdzie wreszcie ruszy rozbudowa urzędu gminy za 900 tys. zł. Jak się okazuje, podobne kroki w przyszłości chcą podjąć w Dobrem i Kałuszynie, więc teraz wydadzą po 80 i 100 tys. zł na wykonanie odpowiednich projektów. Spory wydatek poniesie też samorząd powiatu, który za 250 tys. zł przebuduje pomieszczenia w ZS-1 w celu utworzenia tam archiwum zakładowego.

W porównaniu z ubiegłym rokiem, tak jak w wielu innych przypadkach, wydatki na administrację wzrosły. Nie wszędzie, ale tendencja jest wyraźna – kolejne miliony idą na urzędy.

Numer: 10 (1118) 2019 Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *