Siennica absolwentów

– Moja szkoła, moje życie, moja miłość, mój raj utracony, moja dojrzałość i niedojrzałość, moja wieczna Itaka. Tak napisała w księdze pamiątkowej muzeum jedna z absolwentek szkół siennickich i uczestniczka wielu zjazdów. Na kolejny – już 16 w historii – organizatorzy zapraszają za miesiąc, czyli 8 czerwca.

W mury wspomnień

Zjazdy odbywają się co 4 lata. To duże, wielopokoleniowe przedsięwzięcia. Do niedawna uczestniczyli w nich absolwenci kończący seminarium czy gimnazjum jeszcze przed II wojną światową. Obecnie zastąpili ich młodsi, ale też mający po 60, 70 i więcej lat. Przyjeżdżają z niemal całego kraju, z ościennych państw i nawet zza oceanu.

Organizatorom zależy, by do grona siennicolubów dołączali coraz młodsi absolwenci wszystkich kierunków, które funkcjonowały również po rozwiązaniu liceum pedagogicznego. Są przekonani, że niezależnie od rodzaju szkoły, młodość jest piękna i wszyscy do niej, a właściwie do marzeń z tego okresu chętnie wracają.

Czy wrócą obecni 30, 40 i 50-latkowie?                                                                Powinni, bo sobota 8 czerwca nie będzie stracona. O atrakcjach zjazdowo-kulturalnych opowiedzieli nam wiceprezes Stowarzyszenia Absolwentów i Wychowanków Szkół Siennickich Franciszek Witek i skarbniczka Irena Łukaszewska. Wystarczy tylko zapłacić do 20 maja 170 złotych na konto 58 1020 4476 0000 8902 0079 4990 i znaleźć czas na kilkanaście godzin wspomnień i zabawy.

Czy człowiek może się identyfikować ze swoją szkołą do końca życia?                    – Najwyraźniej tak. Przecież od chwili uzyskania świadectwa maturalnego nikt nas nie zmusza, a jednak wracamy do Siennicy. To związki emocjonalne powstałe w najpiękniejszych latach naszego życia, w młodości, przyciągają tam jak magnes. Czas kształtowania charakterów, przygotowanie do dorosłości u wielu z nas poza domem rodzinnym z uwagi na mieszkanie w internacie, przypadał właśnie na okres nauki w liceum. Jak widać wywarło to również wpływ na związanie się z miejscowością, w której ta nauka się odbywała – tłumaczy Irena Łukaszewska.

Z opowiadań absolwentów wynika, że niebagatelny wpływ na chęć kontynuowania związków ze szkołą mieli ich nauczyciele. To oni w trudnych chwilach zastępowali mieszkających daleko rodziców i pomagali rozwiązywać bieżące problemy. Oni potrafili tak uczniów zintegrować, że za sobą tęsknią.

Czy warto więc brać udział w zjeździe?
– Z pewnością jest to jedyna, niepowtarzalna możliwość spotkania w tym samym miejscu, tak wielu koleżanek i kolegów, z którymi możemy prowadzić długie rozmowy na różne, często życiowe tematy. Możemy wspominać z sentymentem nasze przyjaźnie, młodzieńcze ambicje, przeżyć powrót do młodości – zachęca Franciszek Witek.

To wszystko prawda, ale jednocześnie szkoda, że dotyczy niewielu szkół i to niekoniecznie tak osobliwych i ulokowanych jak siennickie. Znamy przypadki całkowitego odcięcia się od miejsc i ludzi związanych z nauką w szkole średniej z wielu powodów. Jednym z najpoważniejszych była inwigilacja polityczna i arogancja pedagogiczna uprawiane przez kadrę nauczycielską. Czy warto to im pamiętać, czy lepiej wybrać wspomnienia o szalonej czasami młodości? Każdy z nas musi sam zdecydować, decydując o powrocie w mury swojej szkoły.

Mury siennickiej uczelni nie muszą się chyba tym martwić, co na pewno zauważymy  patron medialny 16 zjazdu sienniczan.

Numer: 19 (814) 2013 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *