Drodzy Czytelnicy

Katastrofizm prześladował ludzkość od zarania dziejów. Mamy od potopu przeświadczenie o nieuniknionej, gwałtownej zagładzie cywilizacji. Poprzedza je całkowite zatracenie wartości, które stoją u podstaw człowieczeństwa. Polski katastrofizm jest silnie związany z historią, a w poezji jest określany mianem apokalipsy przeczuwanej. Wprawdzie Zmierzch Zachodu Oswalda Spenglera nas nie dotyczył, ale to się zmienia. Kres cywilizacji nie ominie żadnego narodu, jeśli się w porę nie obroni przed ideami kosmopolityzmu, materializmu, cynizmu i lekceważenia tradycji…  

Strofy katastrofy

Wszystko zależy od ludzi i systemu, który stworzyli. Ot, chociażby ostatnio wykryta tzw. afera z prezesem PiS w głównej roli. Miał być wielki wstrząs na scenie politycznej, ujawnienie skandalu i sensacji, który na zawsze zmiecie PiS z politycznej sceny… Wydawało się, że usłyszymy o jakiejś supertajnej, nocnej rozmowie między Kaczyńskim, a jakimś uzurpatorem, któremu prezes chce oddać Polskę w wieczystą niewolę. A gdzież tam… Okazało się, że naczelny dziennik oPOzycji odkrył, iż partie w Polsce dysponują astronomiczną kasą z subwencji i że mogą brać kredyty na budowanie wieżowców. No i że prezes orientuje się w ekonomii, choć nie ma żadnego majątku, a nawet konta w banku. A do tego chce uczciwie i zgodnie z prawem zapłacić urbaniście za wykonaną pracę.

Po takiej za przeproszeniem wpadce prezes Kaczyński powinien się sam nagrywać i wysyłać do mediów żądnych sensacji. Swoją drogą nie rozumiem tych, którzy na dobrej zmianie chcieli zbić trochę kasy i ustawić się na złe czasy. Po co do niej szli, gdy o wiele łatwiej byłoby kantować po zmianie warty politycznej…

Trzeba obniżyć podatki, uprościć przepisy, zaostrzyć kary za przestępstwa, zachęcić ludzi do powrotu do Polski i pozwolić im się bezstresowo rozmnażać – twierdzą zwolennicy jeszcze lepszej zmiany. I wieszczą, że mamy katastrofę demograficzną. Wszystko przez 500plus, które jest działaniem potrzebnym, ale zdecydowanie niewystarczającym. Podobnie jak ostatnio uchwalone i wdrażane emerytury dla matek czworga dzieci.  

Prorodzinni politycy uważają, że potrzebne jest zwłaszcza dalsze wsparcie materialne dla rodzin wielodzietnych (1000+ na trzecie i następne dziecko) oraz zmiana kulturowa zarówno wobec wielodzietności jak i patologii rodziny, takiej jak rozwody i hormonalna antykoncepcja powodująca epidemie bezpłodności.

Pachnie to nieźle, ale czy jest możliwe do wdrożenia. Już lepiej uzależnić dodatki pomocowe od pracy, bo to ona wartościuje przydatność społeczną rodziny.

No i trzeba skończyć z okradaniem właśnie pracujących obywateli. Tak się czujemy, płacąc państwu haracze sięgające ponad połowy pensji.

Stąd słuszne postulaty, by kwota wolna od podatku sięgała co najmniej 30 tys. złotych, powrót do niższych stawek VAT, 10 procentowy PIT dla małych firm, koniec partyjnych subwencji oraz likwidacja urzędów pracy.

Do tego ograniczenie wysługi lat nie tylko samorządowcom, ale i posłom, a jak trzeba – badanie inteligencji i uczciwości idącym na służbę wykonawczą i stanowiącą prawo.

Przestańmy bujać w obłokach, bo na razie to tylko marzenia. Oby nie katastroficzne, które coraz częściej wyzierają z odmętów sieciowych trolli. Nikt ich nie poskramia, bo i po co. Lepiej mścić się na patriotach…

Numer: 5 (1113) 2019 Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *