Powiat bezprawia /3/

Pod koniec 2018 roku na naszych łamach ukazał się reportaż BIJĄ, BO ŻYJĄ, po którym KPP umieściła wyjaśnienie, które cytowaliśmy obszernie w tekście BILI, BO PILI. Przypomnijmy, że w październiku na prośbę jednego z mińszczan interweniuje policja, ponieważ syn zdemolował mu pomieszczenie na parterze. Policja przyjeżdża, ale zamiast zabezpieczania obiektu, aresztuje wzywających pomocy. W efekcie okazuje się, że dwaj starsi mężczyźni pobili sześciu młodych policjantów. Byłoby nawet śmiesznie, gdyby nie był to rodzinny spisek, by przy pomocy policji przejąć ojcowski majątek…  

Zmowa domowa

Trzeba było ten incydent wyjaśnić do końca i bez niedomówień. Stąd wizyta obu poszkodowanych w naszym studiu. Na początek Mirosław Obstawski opowiada dowcip o nałożnicach sułtana, które donosił mu do łoża wybrany eunuch. Po setnej kastrat padł ze zmęczenia. Morał jest krótki i smutny – lepiej mieć stosunki niż być donosicielem. To kawał z brodą, ale bardzo aktualny, bo dotyczy wymiaru sprawiedliwości. Teraz równie ważne są stosunki, jak i ci, którzy donoszą. Policja oskarża bohaterów o to, że podczas interwencji byli w stanie nietrzeźwości, na co jednak nie ma żadnych dowodów, gdyż nie wykonano badania alkomatem. Ponadto oskarża ich o to, że nie chcieli okazać dowodów tożsamości, co zdaniem obu panów także jest kłamstwem, gdyż nikt o nie ich nie poprosił. Mało tego – Bukowiński oskarża policjantów, że nie został wyprowadzony, a wyciągnięty siłą pomimo chorej nogi. Nie uderzył nikogo laską, bo zakuli go w kajdanki, głową tłukli o maskę samochodu.

W ogóle policja do tej pory nie dopatrzyła się włamania, pomimo że zdemolowane mieszkanie zostało zarejestrowane przez naszą kamerę i upublicznione.

Według Obstawskiego przebywanie przez wiele godzin w policyjnej izbie zatrzymań też było bezpodstawne, bo był trzeźwy. Jeżeli policjanci poczuli alkohol, to powinni zlecić badanie krwi. Bukowiński zaś odpiera zarzuty policjantów jakoby miał ich pobić, bo w swoim stanie zdrowia nawet nie wie, jak miałby to zrobić.

No i kuriozum… Ten sam funkcjonariusz, który według policji był pobity przez inwalidę i leżał tydzień w szpitalu, po wypisaniu zajmował się sprawą włamania. Niczego nie stwierdził, pomimo rozwalonych na pół drzwi i ogólnej demolki.

Oczywiście, że w grę wchodzą problemy rodzinne. Pan Adam jest skonfliktowany ze swoim synem Mariuszem i jego rodziną. Domniema, że chcą go wykończyć, by zdobyć majątek. Gdy zginęły mu klucze i stał bezradny przy furtce, zaraz podjechała policja na sygnale, że niby próbuje się włamać do własnego domu. Syn wyniósł z mieszkania prywatne sprzęty ojca i ukradł wycięte drzewa.

Nie da się spokojnie żyć, bo nie dość, że miński sąd oddalił zażalenie na czynności policji, to są oskarżeni o znieważenie i naruszenie nietykalności stróżów prawa, a Adamowi jeszcze doszedł trzeci zarzut – znęcania się nad rodziną. Dodatkowo został oskarżony o próbę ucieczki przed policją, co jest absurdalne, bo to on ją wezwał. Zdaniem Obstawskiego, to wszystko wygląda na zamierzone działanie przeciwko Bukowińskiemu i gdyby nie jego pomoc, to byłoby z nim obecnie znacznie gorzej.

W związku z tym powiadomił krajową prokuraturę i komendę stołeczną policji, aby sprawę dokładnie zbadały. W jego opinii to nie jedyny przypadek nadużyć ze strony mundurowych z naszego miasta. Oskarża dzielnicowego Lubaszkę, że umieścił jego sąsiada w zakładzie psychiatrycznym. To samo chce zrobić z Bukowińskim, który już słyszy, że z jego stanem psychicznym nie jest najlepiej i w związku z tym może grozić mu ubezwłasnowolnienie. To wszystko dla mamony, która potrafi przesłonić oczy i znieczulić serce.

W takiej sytuacji należy zaapelować do policji, aby przestała prześladować niewinnych ludzi. Na konfrontację z wizją lokalną nie ma co liczyć, choć może wtedy okazałoby się, kto jest ofiarą. Obstawski zamierza dochodzić swoich praw przed sądem i będzie domagał się, aby zeznania świadków odbywały się pod przysięgą, bo wtedy za składanie fałszywych zeznań grozi więzienie. Wiedzą, że przeciwko nim jest czterech policjantów oraz rodzina pana Adama, która nie widziała zdarzenia, ale też będzie zeznawać przeciwko ojcu. Bukowiński zdecydował, że na razie nie będzie sprzątał mieszkania po włamaniu, bo to przecież dowód dla niezależnej ekipy badającej sprawę. Już raz siedział. Niewinnie, bo bez wyroku sądowego. Już nie da się wrobić w recydywę, a będzie się domagał odszkodowania.

Jeśli wierzyć Obstawskiemu, że w mińskiej komendzie panuje przestępcza grupa, nietrudno o dalej idące wnioski. Mają nadzieję, że prawa władza spoza tego układu dojdzie do prawdy i sprawiedliwości…

Numer: 1/2 (1109/1110) 2019 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *