Świąteczne Funny Kids

Początki bywają przemyślane lub całkiem spontaniczne. Przedszkole dla zabawnych, a nawet śmiesznych dzieci powstało z potrzeby chwili, czyli uzupełnienia braku miejsc w przedszkolach publicznych. Nie było łatwo, ale od czego jest rodzina. Małgorzata Aniszewska-Wolińska poszła więc na całość, ale nie od razu była pewna, że wytrzyma aż dziesięć lat…  

Dekada zabawy

W sali estradowej klubu żandarmerii wszystkie fotele zajęły rodziny i przyjaciele przedszkola. Dzieci pierwsze rzędy, by mieć bliżej scenę. Gdy tylko właścicielka Funny Kids przywitała wszystkich gości, każda z grup wiekowych pokazała swój program. I tak najmłodsze trzylatki zatańczyły do melodii wkoło choinki, a zaśpiewała im Zuzia Mazek. Z kolei czterolatki pokazały choinkową zabawę, a do tańca zaśpiewał im Olek Tatzky. Popisały się także dwie solistki – Blanka Fabiańska i Zosia Waniewska. Lulajże Jezuniu śpiewała już cała sala…

Zanim na scenę weszły starszaki, właścicielka opowiadała, jak to przed 10 laty chciała zapisać syna do przedszkola, co okazało się niemożliwe. Skoro nie było miejsca w żadnym przedszkolu, to postanowiła je stworzyć. Od pomysłu do realizacji minęło pół roku i nikomu nie życzy takiego wyzwania.

W tych trudnych początkach najbardziej pomogła jej Ewa Piętka, rodzice – Krystyna i Włodzimierz Aniszewscy oraz teściowa Jolanta Wolińska. Zaczęli od siedmiorga dzieci, a po roku przedszkole zaczęło funkcjonować już w pełni.

Wreszcie najstarsze roczniki pod kierunkiem Marzeny Białek rozpoczęły kabaretowe szukanie świętego Mikołaja. Nie było to łatwe, bo ten był leniwy, aniołki niecierpliwe, a diablątka dość przebiegłe. Nic dziwnego, że zawisł gdzieś między niebem a piekłem i w żaden logiczny sposób nie mógł wytłumaczyć się z nierozdanych prezentów.

W końcu jednak doszło do zgoła nieziemskiego spotkania aniołków z diablątkami, które zakończyły wspólne tańce.

Dzieciaki grały swe role ze swadą i – co niełatwe w sztuce kabaretowej – ze zrozumieniem scenicznych gagów i skrótów myślowych. Mikołajem był Bartosz Jurek, reniferem Rudolfem – Antoni Cymerys, ojcem diabląt – Antek Ruta, a szefową aniołków – Antonina Mpelo.

Rozbawionej sali spodobał się także taneczny występ pierwszych absolwentów, którzy mają teraz 12-13 lat.

Po takich artystycznych doznaniach trudno było wrócić do jubileuszowej rzeczywistości. A przecież na gości czekał tort i poczęstunek. Wpierw jednak przemówiły władze, czyli miński starosta i wójt Jakubowa. Antoni Tarczyński obdarował dzieci wielkim misiem, a Hanna Wocial z dumą podkreślała, że właścicielka Funny Kids pochodzi z gminy Jakubów, a konkretnie z Aleksandrowa.

Byłam mile zaskoczona, że większość zaproszonych gości zaszczyciła swoją obecnością. Dziękuję staroście za wzięcie udziału i za miłe słowa, dziękuję przedstawicielom gminy Jakubów, którzy tak licznie przybyli na ten jubileusz z ogromnymi gratulacjami. Dziękuję także Beacie Jackiewicz, mamie dziecka niepełnosprawnego, za taką ciepłą wypowiedź. Ma rację, jestem otwarta na wyzwania, otwarta na dzieci, na pomoc dzieciom. Rodzice dzieci jubileuszowych, również mnie zaskoczyli. Wiem, że te dzieciaki obecnie są tak zdolne, osiągają sukcesy w szkole, mają swoje pasje. Jestem z nich dumna. Wiem, że dobrze wspominają nasze przedszkole – podsumowała jubileuszowe spotkanie Małgorzata Aniszewska-Wolińska.

Życzymy przedszkolu Funny Kids rozbawienia na wiele jeszcze lat.

Numer: 51/52 (1107/1108) 2018 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *