Samorządy transmisyjne

Wraz z nową kadencją samorządu nadeszła prawdziwa technologiczna rewolucja. Od teraz transmitowanie, przechowywanie i udostępnianie nagrań z sesji stało się obowiązkiem gmin i miast. Obowiązkiem, z którym tylko nieliczne urzędy sobie poradziły. Zresztą z różnymi efektami, o czym można się przekonać przeglądając dostępne nagrania…

Siłą na żywo

Jak argumentował ustawodawca, nowe przepisy mają na celu zwiększenie udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych. Nagrywanie i udostępnianie sesji to dobry pomysł, o czym wie każdy, kto brał udział w posiedzeniu rady, a później czytał z niego protokół. Taki dokument tylko w ogólnym zarysie opisuje przebieg sesji, nie oddając wszelkich emocji i niuansów, które pojawiają się podczas przemówień radnych, lokalnych włodarzy czy też gości.

To, co dobre dla obywateli, niekoniecznie pożądane jest przez samorządowców. Teraz nie wyprą się już żadnego słowa. Przynajmniej wtedy, gdy jakość obrazu i dźwięku na nagraniach pozwoli bezsprzecznie rozpoznać mówiącego. Transmisje z pierwszych obrad pokazują, że taki problem może się pojawić. Na razie bowiem gminy nieźle poradziły sobie z nowym obowiązkiem, ale do doskonałości jest jeszcze daleko.

Wszystkie kwestie związane z montażem urządzeń do rejestracji sesji urzędy pozostawiły sobie na ostatnią chwilę. Prywatne firmy zostały wręcz zasypane zleceniami, dlatego nie dziwi, że nie wszędzie się wyrobiły. Jak w Siennicy, Kałuszynie i Mrozach, gdzie nie udostępniono nagrań z pierwszej sesji. Pozostałe samorządy dały radę, ale różnym kosztem i różnymi sposobami. Trzeba bowiem dodać, że finansowanie całego przedsięwzięcia, które może kosztować od kilkudziesięciu do ponad stu tysięcy złotych, spadło na barki gmin i miast.

Efekty technologicznej rewolucji w samorządach możemy podziwiać na serwisie YouTube. To właśnie za jego pośrednictwem gminy udostępniają nagrania, z pomocą oprogramowania eSesja, prywatnych firm lub na własną rękę. Trzeba się jednak przygotować na mnóstwo zgrzytów, szumów i trzasków, bo jakość dźwiękowa pozostawia wiele do życzenia. Oczywiście nie wszędzie. Kluczowe są tutaj… mikrofony. Kiedy je wykorzystywano, jesteśmy w stanie zrozumieć wszystko, w innym przypadku tylko co drugie słowo, albo zupełnie nic, jak w Dobrem, Latowiczu, Kałuszynie czy Mrozach.

Osobną sprawą jest przechowywanie i udostępnianie transmisji. Samorządy korzystają z prywatnych serwerów, które nie zapewniają należytej pewności, że nagrania w którymś momencie nie znikną z sieci albo nie zostaną zablokowane. Taka sytuacja miała zresztą już miejsce w przypadku mińskiej gminy, gdzie z serwisu YouTube na krótki czas zniknęło nagranie sesji, które miało łamać regulamin strony. Co jeśli sytuacja będzie się powtarzać, czy samorząd może być uzależniony od prywatnej firmy…

Druga strona technologicznych zmian w samorządach zasługuje na osobny tekst. Chodzi oczywiście o elektroniczne głosowanie, z czym niektóre gminy już zdążyły się zapoznać. Jak się okazuje, nie jest to takie usprawnienie pracy rady, jakiego się spodziewano i czasem łatwiej podnieść w górę mandat i tradycyjnie policzyć głosy niż pozostawić te kwestie nowoczesnej technologii.

Numer: 49 (1105) 2018 Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *