Drodzy Czytelnicy

Po kulminacji patriotyzmu trzeba nam wiedzy, które mogą zmienić nasz dotychczasowy sposób postrzegania świata. Będzie trochę magii, ale też naukowe dowody na to, że sami możemy kreować własną rzeczywistość. Najwyższy czas zacząć robić to świadomie. Oby nie tak, jak dziennikarka gazety, która wciąż próbuje zrobić z Polaków wyrobników narodu wybranego. Nie dajmy się, na Boga, aż tak oszukiwać…

Twórcza wybiórcza

Jeżeli w naszej głowie urodziło się marzenie, oznacza to, że mamy w sobie wszystko, czego potrzebujemy, aby je spełnić. Powstrzymują nas przed tym dwie rzeczy – ograniczony sposób myślenia oraz wymówki, które sami kreujemy. Nie miała ich reporterka wybiórczego kreatora rzeczywistości. Marsz dla Niepodległej był idealnym miejscem na wcielenie się w demiurga.

Fakt, podczas pochodu ponad ćwierci miliona osób było kilka incydentów. W jednym z nich aktywnie prowokowała kobieta z aparatem, nagrywając zamaskowanego mężczyznę. Ten próbował odskoczyć na bok, a następnie uderzył pięścią w obiektyw kamery. Inny uczestnik marszu go odepchnął i powiedział natrętnej babie, aby przeszła w inne miejsce. Nie posłuchała i znowu prowokowała mężczyznę. Ten chwycił za obiektyw i krzyknął, że rozp… ten aparat. Pozostali uczestnicy marszu nakłaniali ją, aby sobie poszła i przestała prowokować. – Ja tylko filmuję, nikogo nie prowokuję – zapewniała szczwana reporterka.

To wystarczyło, by podnaczelny owej gazety miał pretensje do prezydenta, premiera i ministrów, że miało być godnie i bezpiecznie, a służby nie ujęły tych damskich bokserów spod znaku falangi.

I bądź tu mądry człowieku na głupią wybiórczość…

A co z naszymi marzeniami? Buntujemy się, słysząc, że sami kreujemy swoją rzeza życie, które mamy. Przecież gdyby naprawdę tak było, bylibyśmy piękni, bogaci i zdrowi, nasze życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Nie do końca…

Gdy ktoś był na dnie, doskonale rozumie, czym jest znalezienie bezpiecznego podłoża. Jak po zażyciu leku ustępuje srogi ból, tak musimy sobie poradzić z własnymi ograniczeniami. Jednym z nich jest lęk przed zmianami.

Strach wywołuje opór i brak motywacji do działania…

Nikt nam nie pomoże, jeśli sami nie wyrwiemy się z tego letargu. Im bardziej nam źle, tym częściej chcemy się zmienić, obudzić ciało, serce i duszę. W końcu czujemy nieodparte pragnienie, aby być sobą, żyć autentycznie, niezależnie od otoczenia. Nie chcemy już udawać kogoś, kim nie jesteśmy i wreszcie żyć dla siebie.

Właśnie wtedy, gdy człowiek przechodzi z trybu przetrwania w tryb tworzenia, zaczyna się magia. Całkiem w końcu normalna, bo wracamy do naturalnego stanu bytu, jakim jest miłość, radość, inspiracja i wdzięczność.

Gdy już wszystko zaczyna się nam układać, spójrzmy na innych. Może nie mają siły na przeobrażenie się z niewolnika na kreatora rzeczywistości. Pomóżmy… Nieraz uśmiech i czuły dotyk wystarczą, by obudzić w zjadaczach chleba wielką moc.

Marsz niepodległości z hasłami BÓG-HONOR-OJCZYZNA stał się demiurgiem narodowego żywienia wielu Polaków. Czy znajdziemy moc, by oprzeć się szkalowaniu, że jesteśmy współczesnymi bolszewikami. Ten, który to powiedział, wart jest hańby na wieki…

Numer: 46 (1102) 2018 Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *