Ligi piłkarskie 2018/2019

Po chwili zadumy, jaką przyniosło święto Wszystkich Świętych i Zaduszki, przyszedł czas na boiskowe zmagania. Jak się okazało, swój niebagatelny udział w wynikach meczów miała deszczowa pogoda, która dała się we znaki piłkarzom zarówno w sobotę, jak i w niedzielę

Fenix przebudzony

Trudne zadanie stanęło przed Victorią Sulejówek, która na własnym stadionie mierzyła się z Sokołem Aleksandrów Łódzki, liderem tabeli. W poprzednim sezonie sulejówczanie dwa razy zremisowali z tym rywalem. Teraz również zagrali wyrównane spotkanie, w którym nie brakowało boiskowej walki o każdy metr boiska. Niestety, gospodarze stracili bramkę w 13 minucie i przez resztę spotkania musieli gonić wynik. Byli blisko, bo potrafili długo utrzymywać się przy piłce, ale rzadko kończyli akcje celnym strzałem.

Gracze Mazovii pojechali do Gostynina, aby powetować sobie porażkę z Koroną Ostrołęka w poprzedniej kolejce. Mecz z Mazurem wymagał od mińszczan pełni koncentracji, co udało się zrealizować. Goście kontrolowali przebieg meczu, a od 44 minuty, kiedy Teodorski zamienił lot strzału Krajewskiego i trafił do bramki, dbali przede wszystkim o utrzymanie wyniku. W drugiej połowie gospodarze rzucili się do ataku, ale Mazovia skutecznie się broniła i ostatecznie zabrała trzy punkty do Mińska.

Rezerwy mińskiego klubu pojechały natomiast do Siennicy na derbowy pojedynek z Fenixem. Mecz rozpoczął się z opóźnieniem, ale poziom piłkarskiego widowiska zrekompensował kibicom półgodzinne oczekiwanie. Grali przy lekko padającym deszczu i nasiąkniętej murawie, na której czasem zatrzymywała się piłka. Tempo meczu było jednak szybkie, a ozdobę stanowiły dwa gole strzelone w pierwszej połowie. Najpierw Radosław Rawski z Fenixa popisał się wyskokiem i uderzeniem głową, a po pięciu minutach Alan Gańko wyrównał inteligentnym strzałem zza linii pola karnego. W drugiej połowie gospodarze zdołali przechylić szalę na swoją korzyść. Najpierw prowadzenie dał im Michał Maciejewski, a chwilę później Arkadiusz Boruciński ustalił wynik na 3:1. Sienniczanie kontynuują więc serię zwycięstw i pną się w ligowej tabeli.

W klasie A drugie zwycięstwo z rzędu odniosła Jutrzenka Cegłów i wreszcie odbiła się od dna tabeli. Po wygranej z Błękitnymi Stoczek cegłowianie zmierzyli się na wyjeździe z Sępem Żelechów, czyli ostatnią ekipą w lidze. Spotkanie było bardzo wyrównane, a obie drużyny starały się rozstrzygnąć wynik strzałami i dośrodkowaniami z daleka. Jutrzenka stworzyła sobie kilka okazji po rzutach rożnych, ale dopiero w 77 minucie udało się pokonać rywali, którzy popełnili błąd w obronie i zostawili w polu karnym Piotra Sikorskiego. Ten opanował dośrodkowanie Adama Siwińskiego i nie miał żadnych problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce. Na koniec rundy jesiennej cegłowianie poprawiają sobie humory. Przed przerwą czeka ich jeszcze derbowy mecz z Olimpią Latowicz.

Również latowiczanie chcą zakończyć rundę pozytywnym akcentem. Do takich na pewno należy niespodziewane zwycięstwo 3:2 z MKS Małkinia, drugą drużyną w tabeli. Olimpia już w 2 minucie wyszła na prowadzenie, ustawiając dalszy przebieg meczu. Goście dogonili wynik chwilę przed przerwą, ale zaraz po niej gospodarze ponownie odskoczyli, a w ostatnich minutach spotkania dołożyli trzeciego gola. Goście z Małkini w doliczonym czasie gry zdołali jeszcze ustalić wynik na 3:2. Na pewno mogą czuć rozżalenie, bo wykorzystali tylko ułamek sytuacji, które sobie stworzyli. Olimpii sprzyjało natomiast szczęście.

Numer: 45 (1101) 2018 Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *