Samorządowe sumy

Cztery lata kończącej się właśnie kadencji samorządu nie wszędzie upłynęły na zgodnej współpracy radnych z wójtami czy burmistrzami. Nie brakowało politycznych przesileń i przewrotów, a nawet w najbardziej spokojnych gminach pojawiały się zgrzyty. Nie wszędzie przetrwały też pierwotne koalicje, a nawet składy osobowe rad…

Refleksy kadencji

W czasie trwania kadencji doszło do sześciu zmian personalnych w samorządowych radach. W 2015 roku Daniel Milewski został posłem, a jego miejsce w radzie powiatu zajął Piotr Stępień. Przejęcie władzy przez nową ekipę doprowadziło także do tego, że mińskiego mandatu zrzekł się Michał Góras, którego zastąpił Paweł Szpetnar. Natomiast w Stanisławowie w 2015 roku z funkcji radnego zrezygnował Sławomir Płochocki, zastąpiony przez Sylwestra Bąkowskiego.

Rok 2016 przyniósł niestety śmierć trzech radnych, co zaowocowało wyborami uzupełniającymi. W Stanisławowie zmarłego Zbigniewa Popławskiego zastąpił Krzysztof Grula, w Latowiczu na miejsce Andrzeja Wolskiego weszła do rady Halina Rechnio, a w Cegłowie mandat po Wojciechu Kasce przejął Marcin Kaczorek.

Zmiany personalne w radach nie miały większego wpływu na trwałość lokalnych koalicji. Praktycznie w każdym samorządzie rządząca większość radnych utrzymała swoje wpływy do samego końca.

Wyjątkiem jest Stanisławów, gdzie wójt Adam Sulewski na początku cieszył się poparciem większości radnych. Z wolna tracił jednak wpływy, a konflikt w łonie rady sprawił, że z funkcji przewodniczącego odwołano Dariusza Kraszewskiego. Jego miejsce zajęła Elżbieta Król, ale nie uspokoiło to sytuacji. Aż do końca kadencji atmosfera między radnymi a wójtem pozostaje więc nienajlepsza.

Z brakiem pozytywnie ustosunkowanej większości radnych przez całą kadencję zmagać musiał się także Antoni Piechoski – wójt mińskiej gminy. Radni nie raz dawali mu poznać, kto tak naprawdę decyduje o najważniejszych sprawach w gminie. Do i tak napiętej sytuacji przyczyniali się jeszcze mieszkańcy gminy, którzy chętnie pojawiali się na sesjach, aby wymusić dogodne dla siebie decyzje.

Pozostali wójtowie czy burmistrzowie mogli liczyć na stałe poparcie radnych. Nie oznacza to, że nie pojawiały się głosy krytyki wobec włodarzy. Z rzadka można było je usłyszeć w Halinowie, Dębem Wielkim, Jakubowie czy Kałuszynie, ale w pozostałych gminach przynajmniej jeden radny regularnie zgłaszał wątpliwości wobec działań rządzących. W Dobrem Piotr Sadurski i Krzysztof Laskowski otwarcie atakowali wójta Tadeusza Gałązkę. W Siennicy Stanisław Majszyk często nie zgadzał się z decyzjami Grzegorza Zielińskiego, podobnie zachowywał się Witold Kłos wobec wójta Latowicza Bogdana Świątka-Górskiego. W ostrych słowach nie przebierał Zenon Dąbrowski z Sulejówka, a na niezbyt stanowczą krytykę Dariusza Jaszczuka z Mrozów decydował się Wojciech Wańko. W nieco większym gronie krytykowali mińskiego burmistrza radni PiS.

Podczas kończącej się kadencji nie brakowało spraw, które wzbudziły wiele emocji, najczęściej tych negatywnych. Mieszkańcy mroziańskiej i halinowskiej gminy żyli groźbą powstania wysypiska śmieci. Niedawno na wschodnią część powiatu padł cień linii energetycznej. W Stanisławowie królowały polityczne przepychanki i spory o halę w Pustelniku. W Latowiczu poruszenie wzbudziły zatargi sąsiedzkie w Kamionce, a w Dobrem oskarżenia wobec OSP. W Mińsku spory budziła sprawa szkoły artystycznej, a powiecie wstrząsy wywołało odwołanie dyrektora ZSA.

To tylko mały wycinek tego, czym żyły lokalne samorządy. Na tym jednak nie koniec, bo po wyborach polityczna gra zacznie się na nowo.

Numer: 42 (1097) 2018 Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *