Powiatowe majątki

Bez żadnych wyjątków, choć z niejakimi obawami 27 radnych powiatu złożyło oświadczenia majątkowe za 2011 rok, ujawniając tym samym olbrzymie ekonomiczne dysproporcje. Między najbogatszym  biznesmenem Andrzejem Goźlińskim a najbiedniejszym studentem  Danielem Milewskim  zieje prawie 27-milionowa przepaść. Nawet trzeciemu w bogactwie Arkadiuszowi Grzegrzułce brakuje do kałuszyńskiego przedsiębiorcy ponad 25 milionów  

Skala mnie-mania

Czy rzeczywiście mamy aż taki rozziew stanu majątkowego? By to stwierdzić, trzeba dokładnie przeanalizować wszystkie składniki bogactwa lub biedy.

Od razu widać, że nie o bogactwie radnych decydują ich nieruchomości i dochody. Wystarczy takiemu Goźlińskiemu odjąć środki trwałe, pojazdy i kredyt, a już majątek stopnieje mu stanu konta, czyli ok. 86 tysięcy złotych. Już więcej – 1,2 miliona – zgromadził drugi przedsiębiorca Ireneusz Piasecki, a pozostali radni w sumie niecałe 800 tysięcy. Tutaj na uznanie zasługuje Witold Kikolski ze 170 tysiącami na koncie, Dariusz Niedziałek ma 70 tysięcy, a Zbigniew Grzesiak – 56 442 zł. Reszta potrafiła zaoszczędzić od 5 do 50 tysięcy, jak wspomniany Milewski i Marek Pachnik. 

Co ciekawe, już drugi raz Goźliński nie ujawnił w zestawienia swoich zarobków, odsyłając ciekawych do swego PIT-u. Nie miał z tym kłopotu Piasecki, podając ponad 3,6 mln dochodu. Inni mają dużo mniej, bo Grzegrzułka tylko 440 tys. zł, Krusiewicz – 346 tysięcy, a trzeci Niedziałek – niecałe 240 tys. zł. Jeszcze siedmioro – Papińska, Samociuk, Wyszogrodzki, Grubek, Płochocki, Kikolski i starosta Tarczyński – przekracza sto tysięcy, a pozostali oscylują od 18 tysięcy Milewskiego i Wiktorowicza po prawie 100 tysięcy Pachnika i Pieniaka. 

Mimo tego sumaryczne dochody radych wynoszące ponad 27 milionów to prawie połowa wartości ich majątków, które z kredytami przekraczają 70 milionów złotych.
Radni powiatu jeżdżą byle czym lub wcale nie mają pojazdów. Wyróżnia się wśród nich Dariusz Niedziałek z dwoma fordami za 40 i 80 tysięcy oraz Mirosław Samociuk z VW Golfem wartym 40 tys. zł i Arkadiusz Grzegrzulka, którego audi ma taka sama wartość. Pozostali poruszają się po drogach skodami, oplami, mazdami i peugeotami za 10-30 tysięcy.

Żadnych pojazdów w zestawieniu nie wykazał Piasecki oraz Kikolski, Pieniak, Nowak, Milewski i wicestarosta Płochocki. W sumie wartość pojazdów i maszyn radnych wynosi 1,34 mln złotych.

Aż 7 radnych nie ma koncie nawet złotówki, a 17 z nich nie brało kredytu. Tutaj znowu bryluje Goźliński, mający do zapłaty aż 10 milionów, a pozostali od 24 tysięcy Pachnika do 150 tysięcy Grzegrzułki. 

Stan majątkowy nie do końca świadczy o człowieku, a jednak stan nieposiadania niczego to prawie pewna korupcja. Z drugiej strony wielu nie chce ujawniać swego dobrobytu, obawiając się ludzkiej zawiści i złoczyńców.

W porównaniu z zeznaniem za 2010 rok nie ma diametralnych różnic, więc jeśli nawet doszło do wykorzystania władzy, to na znikomą skalę. Nikt tego nie udowodni, bo skarbówka wychwytuje zazwyczaj drobne błędy rachunkowe i merytoryczne.

Numer: 2012 41 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *