Drodzy Czytelnicy

Co słychać? - Drodzy Czytelnicy / Darmowe nie tuczy

Była kiedyś ideologia, że każdy daje według zdolności, a bierze według swoich potrzeb. Dość zgubna, bo choć trwała u sąsiadów dobre 70 lat, to  jednak w końcu legła w gruzach. Podobnie myślą wydawcy niektórych mediów, dając byle co za darmo, by w końcu dojść do wniosku, że darmowe nie jest ani tańsze, ani też lepsze i czas na profity

Darmowe nie tuczy

W sytuacji, gdy prezes opozycyjnego olbrzyma zwołuje konferencję poświęconą polskiej gospodarce, nie sposób pominąć fakty, które nas bolą lub irytują. Może nie tak stan obecny ekonomii, choć afera Amber Goldu daje do myślenia, jak prognozy. Wszystkie pchają nas w czarną moc kryzysu, więc jak dogonimy Zachód z 2-procentowym wzrostem PKB i 15-procentowym bezrobociem... Nie tak szybko, a może i wcale, stając się dla najbogatszych tanią siłą roboczą i miejscem inwestycji nastawionych tylko na drenaż naszych portfeli i kont. Pewnie, że gospodarczy wandale chcieliby jak najgłębiej sięgnąć do kieszeni najbogatszych, ale nie tędy droga.
Tak zwana społeczna solidarność to nic innego jak zwykłe złodziejstwo w imieniu prawa. Gdyby nie 19-procentowy podatek liniowy, z którego korzystają głównie mali i średni przedsiębiorcy, bylibyśmy dziś w sytuacji Grecji, Hiszpanii, a może i niżej.
To właśnie mikrofirmy napędzają tryby gospodarki, a szczególnie handlu, usług i drobnej produkcji, opierając się skutecznie wciąż zbyt dużym kosztom zatrudniania pracowników. No to trzeba im teraz dołożyć po 40 procent, by się wyłożyli. W jakim celu? To proste – bardzo szybko w niszę wejdą tzw. inwestorzy korporacyjni ze swoim badziewiem produkowanym na Dalekim Wschodzie.
To pewne, że nie obejdziemy się bez zachodnich gadżetów, ale przecież możemy mieć sklepy, a nie shopy, chleb z polskiej mąki i polskie, a nie polskojęzyczne media.
Wystarczy? Wystarczyłoby, gdyby pewne praktyki rynkowe nie sięgały Mińska i powiatu. Otóż przed rokiem kilku marzycieli pod egidą biznesowych cwaniaków i w aureoli wiodącej partii postanowiło wydawać darmowy tygodnik, czyli reklamówkę. By było im łatwiej, a może na złość owa reklamówka przypominała formatem i jakością papieru nasze „Co słychać?”. Nic nam do tego, ale zaczęli psuć rynek dumpingiem reklamowym, obniżając ceny ogłoszeń do poziomu nieopłacalności. Teraz postanowili się sprzedawać za całe 2 złote. I też nam nic do tego, bo zawsze konkurencja nas wzmacniała. Jest tylko jeden szczegół – niech powiedzą złapanym na cenę reklamodawcom, ile egzemplarzy rzeczywiście sprzedali. Jeśli pójdzie im tysiąc – szacunek, a jeśli dwa – osobiście pogratuluję. To tylko niecała trzecia cześć sprzedaży Tygodnika Co słychać?, ale doskonale wiemy, jak trudno dojść do takiego poziomu.
Często myślimy, że za coś za darmo oznacza łatwiej i przyjemniej. Nic bardziej mylnego, bo do każdego egzemplarza trzeba dopłacać za druk i kolportaż. Niech z 2 złotych zostanie 10 groszy zysku, to jednak mamy zarobek, a nie stratę. Trzeba tylko znaleźć dostateczny popyt, bo bez niego żadna firma kolportująca nie zechce współpracować. Mimo wszystko życzę wam, drodzy medialni  pariasi, powodzenia. Szkoda tylko, że dopiero po roku doszliście do wniosku, ze darmowe nie tuczy.

Stówka w numerze…
Konkurs trwa już ósmy tydzień, więc czas na kolejną stówkę.  Niestety, tym razem nikomu nie wypłacimy, bo nikt do końca nie odgadł, że było trzech zwycięzców głównych konkursów VIII Festiwalu Chleba, którzy zdobyli Złote Bochny - zespół Kurpie od Myszyńca, solistka  Dominika Rosiak z Chmielewa i stół chlebowy z Małogoszczy.
A teraz ósme pytanie za 100 zł i z odpowiedzią w aktualnym numerze. – Jak nazywa się prezes ROD Kopernik, który w niedzielę świętował 55-lecie istnienia?
Przypominam, że odpowiedź można przysłać mailem na adres redakcja@co-slychac.pl lub podać głosowo na numer telefonu 25 758 8913 codziennie od 10 do 18. Koniecznie z imieniem, nazwiskiem, adresem i numerem telefonu nadawcy. Tylko prawidłowe odpowiedzi z pełnymi danymi mogą otrzymać kolejną stówę od tygodnika „Co słychać?”.

Numer: 2012 39 Autor: Wasz Redaktor