Mivena-Etno-Kabaret 2011

Co słychać? - Mivena-Etno-Kabaret 2011 / Planeta psotników

Przez dwa lata należał do niego kwiecień. To był odpowiedni czas na wiosenne figle, psoty, pieśni i tańce, czyli na oderwanie się od skrzeczącej rzeczywistości... W ubiegłym roku kwietniowa śmierć papieża przeniosła nasz Etno-Kabaret na 1 maja, a w tym roku także przez uroczystości beatyfikacji Jana Pawła II o mało nie doszło do zerwania tradycji. Na szczęście sobota 11 czerwca też okazała się dobrym terminem na wytrysk humoru. Ale nie w pałacu Dernałowiczów, a w przyjaznej nam Planecie – restauracji Grażyny i Adama Wiącków

Planeta psotników

Tak więc tym razem to Planeta wypełniła się po brzegi pasiastymi spódnicami, czerwonymi jak krew koralami, ludowymi instrumentami i strojami z kilkunastu etnoregionów kraju. Wszystko było podobne do poprzednich lat, ale jednocześnie zaszło kilka festiwalowych zmian. Na tyle ważnych, że trzeba o nich pamiętać.
Bez zmian pozostał organizator, czyli fundacja Mivena Zbigniewa Piątkowskiego. W tym roku prezes zaprosił do współpracy znane firmy z Mińska i powiatu. Nagrodę główną (600 zł) zgodził się ufundować Dariusz Kulma – właściciel Elitmatu i przewodniczący mińskiej rady miasta. Za nim poszedł Tomasz Paudyna – dyrektor SJO, Bank Spółdzielczy w Mińsku i SM Mechanik, fundując odpowiednio nagrody za pierwsze, drugie i trzecie miejsce, czyli 550, 500 i 450 zł. Znaleźli się również darczyńcy ciut mniej ekskluzywnych podarunków. Firma Partner znalazła 400 zł dla piątego zespołu, a wyróżnienia w kwocie 300 zł to dary Ewy Nalewki – prezes SKR w Królewcu, Leszka Celeja – dyrektora MZM, Agnieszki Moroz-Wawrzeńczak z firmy A-Rek i Pawła Woźniaka z Euro-school. Pozostałe sześć nagród o wartości 2 tysięcy złotych przeznaczyła na rzecz wykonawców Agencja Wydawnicza Pro-Min, czyli firma wydająca tygodnik „Co słychać?”. Były też nagrody rzeczowe – kurtka, plecak i polar od Mirosława Krusiewicza dla najlepszych aktorów oraz wydawnictwa TPMM, które wraz z filmem wyślemy wszystkim kabaretowym grupom.
Nie tylko sposób pozyskiwania nagród wpłynął na czwarty Etno-kabareton. Także wygodna sala restauracji Planeta, w której zespoły usadzono za stołami, gdzie mogły nie tylko oglądać spektakle innych grup, ale też swobodnie biesiadować. A jeśli ze sceny popłynęła odpowiednia muzyka, to do woli tańczyć.
Jak na etno-kabareton przystało, występy opowiadały o życiu mieszkańców wsi. Wyróżnione zespoły z Wilkowic, Mińska i Jednorożca śpiewały o sielance wiejskiego życia, namawiały do jego używania, póki nie jest za późno i pokazywały zebrania u sołtysa (bo teraz na wsi rządzą kobiety). Tradycja z Ulana zajęła się konsekwencjami sanatoryjnego romansu. Wilkowianki miały piosnki i dowcipy prosto spod chałupy, a kałuszyńska Złota Jesień pokazała najlepsze numery ze swoich dawnych spektakli z obietnicą, że za rok przygotuje całkiem nowy program z dowcipami, tańcem i żywą muzyką. Stać je na to, jak Wróblanki, które osiągnęły w tym roku największy sukces – nagrodę specjalną za pokazanie bez osłonek spraw babsko-chłopskich. Na podobnym poziomie były Iwowianki, które żartobliwymi piosenkami pokazały drugą cześć przygotowań babskiej drużyny na Euro 2012. Podobali się Gołyminiacy zapewniający, że u nich wszystko po staremu. Banda Retro z Ostrowi Mazowieckiej z koglem-moglem na wieczną młodość i niezawodni Łochowianie ukazujący sąd niebiański.
W ubiegłym roku wśród nich była Barbara Kowalczyk, która w Urlach postanowiła mieć własny zespół. I stało się – jej grupa wyprzedziła swoim spektaklem o śmieciach Łochowian, zajmując trzecie miejsce. Kabaretonowe srebro zabrał zespół Wspomnienie ze Starych Bylin za przesłanie słowno-muzyczne, że „na dziewcyny ni ma rady”, a złoto – artyści z Myszyńca wspierani przez Zbigniewa Piątkowskiego, który od 4 lat należy do zespołu. Swoje „Kurpśoskie zalecanki” oparli na autentycznych piosenkach miłosnych, wzmacniajac je całkiem nowoczesnymi kontekstami aktorskiej gry. A na koniec popisali się oberkiem i powolniakiem.
Kurpie zdobyły 211 na 250 możliwych punktów, ale – zdaniem jury z Anetą Senktas, Grażyną Mańkowską, Danutą Gregorczyk, Ewą Piątkowską i kierownikami zespołów – odrobinę lepszy był Kabaret Wiejski EWG z Doruchowa, któremu przypadła nagroda główna i tytuł ETNO-PSOTY. Trzej panowie z Wielkopolski napisali całkiem nowy scenariusz – jak mówili – na Mivenę. Ich szef – Krzysztof Mazur został także najlepszym aktorem, a do tego ekskluzywnego grona jury zaliczyło także Barbarę Kowalczyk z Etno-kabaretu i Henrykę Gryz z kałuszyńskiej Złotej Jesieni.
Zanim jury policzyło punkty, a trzeba było też wyciągnąć średnie z oceny zespołów, zagrał i zaśpiewał Sylwester Kosiewicz, który też obsługiwał imprezę dźwiękowo. Jego przeboje poderwały na prawie pół godziny większość gości Planety. Na tyle, że podczas spektaklu Kasianiecki o dwóch kulturach – polskiej i żydowskiej – trzeba było salę uciszać. Wystarczyła jedna uwaga, bo rzeczywiście powrót do żydowskiego miasteczka okraszonego scenami z „Krakowiaków i górali” wzbudził na sali burzę braw i konieczność bisowania. Więcej o IV MEK na www.co-slychac.pl i www.mivena.pl.

Jurorki podczas podsumowania konkursu nie pastwiły się nad kabaretowym amatorami. Wręcz przeciwnie, a przewodnicząca Aneta Senktas wręcz podkreśliła wysoki poziom kabaretowych programów. To dlatego, że zespoły dzięki obserwacji i reportażom filmowym biorą przykład z najlepszych i do nich równają.
I o to chodzi, by ciągle się rozwijać, dzięki nowym pomysłom. My też już mamy nowe zamiary, o czym mińszczanie przekonają się już podczas wrześniowego siódmego Festiwalu Chleba, a także w kwietniu 2012 roku. Mamy nadzieję, że już nic i nikt nam nie przeszkodzi zorganizować święta humoru w drugą sobotę po Wielkanocy. Taka jest idea kabaretonu i będziemy się jej trzymać mimo braku pomocy od władz miasta i powiatu – obiecuje prezes Piątkowski.

Numer: 2011 25 Autor: Janko Fridayski