Po mińskich ulicach

Co słychać? - Po mińskich ulicach / Srebrna Nadrzeczna

Centralny kiedyś punkt miasta, jakim był Rynek i na nim plac targowy przed kościołem NNMP, wyznaczał funkcje jakie spełniały przyległe doń ulice. Dzisiaj Stary Rynek przebudowany staje się znów ważnym miejscem w życiu miasta. Patriotyczne uroczystości organizowane są pod pomnikiem Niepodległości, a we wrześniu ub. roku oglądaliśmy tam VI Festiwal Chleba. Wróciły stare czasy, tamtej Nadrzecznej już nie ma...

Srebrna Nadrzeczna

Choć ulica nie leży nad samą Srebrną, jak po jej drugiej stronie Bulwarna, to obecne tereny mieszkalne, jak dawniejsze podwórka i place, przylegały do rzeki i stąd też zapewne nazwa. Kiedy Srebrną, poczynając od mostu na Warszawskiej w dół rzeki, zaczęto regulować, odetchnęli z ulgą zamieszkujący blisko koryta rzeki, gdyż niemal co wiosnę doświadczali zalewania przydomowych terenów. Ze starej brukowanej polnymi kamieniami Nadrzecznej zostały dzisiaj dwa budynki – drewniany Sarneckich i murowany z szarej cegły Popowskich Ale wróćmy w okolice rynku. Pod nr 5 stał okazały drewniany dom z balkonem na frontonie. Na parterze mieścił się Zakład Wyrobu Trumien, którego właścicielem i wykonawcą zamówień był Lucjan Matejak. Po lewej stronie bramy wejściowej funkcjonował sklep przemysłowy gminnej spółdzielni. Wśród mieszkańców wspomnieć należy m.in. Milewskich, Parolów czy Zwierzów, gdyż nie sposób wymienić wszystkich rodzin zamieszkujących ten i zlokalizowane bliżej rzeki budynki. Uzupełnieniem przyrzecznego krajobrazu były gołębniki, a wśród hodowców krymków i kończatych byli bracia Frubowie. Tuż za balkonową posesją stał piętrowy, murowany budynek mieszczący na górze biura Gminnej Spółdzielni, a na dole 2 sklepy – z gospodarstwem domowym i tekstylny. Chcąc uzmysłowić sobie wygląd tego fragmentu miasta, warto zajrzeć do albumów wydanych przez TPMM  lub obejrzeć kadry z filmu Andrzeja Wajdy „Brzezina”, na których ukazano zabudowania narożnika Nadrzeczna-Warszawska. Wajda sceny do filmu kręcił tutaj przed 40 laty, a wśród aktorów rozdających autografy na Nadrzecznej byli Emilia Krakowska, Daniel Olbrychski, Olgierd Łukaszewicz i Marek Perepeczko. Aby przypomnieć i odtworzyć tenże narożnik, w kolejności należy wymienić: na samym rogu zakład wyrobu i naprawy obuwia Chruścika, dalej znany w całym mieście i okolicy sklep z 1000 drobiazgów Niemczakowej, art. papiernicze Fijałkowskiego, krawiectwo Łapińskiego i czapnika Witowskiego.
Po lewej stronie ulicy, tuż przy rynku w 1954 roku wybudowano okazały budynek nazywany – pod filarami. Powstał on w miejscu zniszczonych także w czasie wojny drewnianych domów. Naprzeciwko filarowego skrzydła stał piętrowy murowany budynek czterorodzinny, a zamieszkiwali w nim m.in. zawiadowca mińskiej stacji PKP Kasprzykowski, znany malarz Pokorski i rzemieślnik-cukiernik Kolasiński. W głębi placu tuż przy rzece, w drewnianym domu zamieszkiwali bracia Sętorkowie. Starszy – Aleksander był znanym w FUD monterem, a szczycił się tym, że szlify monterskie zdobył w Fabryce Rudzkiego i tym, że był ułanem w 7. Pułku Ułanów Lubelskich. Idąc w kierunku Mireckiego (kiedyś Mostowa), mijało się kolejne zabudowania drewniane, gdzie wśród mieszkańców można było spotkać m. in. Czyżewskich, Niemczaków, Rozalskich i Zawadzkich. Dalej znów nieotynkowana murowanka, a na parterze – zakład cukierniczy Władysława Kolasińskiego. Swoje wyroby pan Władysław sprzedawał w sklepiku przy Świerczewskiego, tu gdzie dzisiaj kosmetyczna Ewelina, a Lidka – córka Kolasińskiego serwowała pyszne i świeże bajaderki, mimo że to ciastko podobnie jak mielony miało być przeglądem tygodnia. Słodkie zapachy z zakładu leciały na pobliską posesję do znanego felczera med. Eugeniusza Mirosza, który z racji życzliwego stosunku do wszystkich, nie tylko pacjentów, był powszechnie lubiany.
Do niedawna po lewej stronie ulicy stał dwupiętrowy murowaniec, w którym przez wiele lat funkcjonował zakład produkcji obuwia, należący przez czas jakiś do fabryki Syrena.
W czasie, kiedy ta mała obuwnicza fabryczka tętniła życiem, przylegał do niej budynek mieszkalny z oszkloną werandą. Zamieszkiwali w nim państwo Ziemiccy – nauczyciele szkół mińskich. Kontynuatorem profesji rodziców jest Sławomir, do niedawna nauczyciel mińskiej macierzanki. Spacerując dalej lewą stroną mijało się zabudowania wozaka czy jak mówiono inaczej furmana Kuszpita i oto posesja państwa Kamińskich, w kolejnym pokoleniu Żelazowskich, wśród których Andrzej (były poseł na sejm RP), Bogdan czy Hania zapewne mają nadal w pamięci dom na wzgórku i ogród. Po sąsiedzku był stojący do dziś budynek Sarneckich. Kiedyś z tego podwórka wyjeżdżał, jednym z niewielu wówczas samochodów w mieście Jan Sarnecki. Córka Danusia pewnie mile wspomina białawą limuzynę Simca Aronde. Pusty plac narożny dalej to miejsce, gdzie przez wiele lat była miejska elektrownia – Zakład Energetyczny, ale nie tylko do administrowania sieci i napraw, lecz z agregatami, które zabezpieczały prąd dla miasta. Tak dobrnęliśmy do ulicy Józefa Mireckiego i skończyła się wędrówka Nadrzeczną – kolejną mińską ulicą przed laty.

Numer: 2011 02 Autor: Witold Kopeć