I Festiwal Chleba

Co słychać? - I Festiwal Chleba / Słońca folkloru

Już dawno stary pałac Dernałowiczów nie oglądał tylu gości, chleba, muzyki, śpiewu, tańca i radości. Przez 10 niedzielnych godzin aż wirowało w zmysłach od kolorów, brzmień, smaków i śmiechu. A wszystko, co się działo i czuło, to nasz hołd złożony ludziom ziemi i jej cudownym owocom, z których wciąż najważniejszy jest chleb.

Słońca folkloru

Dwie solistki, 23 zespoły ludowe z połowy Polski, tyleż stołów chlebowych, cztery piekarnie, trzy azyle gastronomiczne, artyści ludowi, dzieci z Kałuszyna w strojach szlacheckich, rewia folkloru mińskiej Dąbrówki, folk miejski Kapeli Małego Stasia, kabaretowi Wrzosowianie, cudowny koncert Czeremszyny, a na koniec biesiada ze Skandalem to najgorętsze momenty festiwalowego programu. Ale przecież trudno przecenić pracę obojga jury oceniających zespoły w konkursie „Od ziarenka do bochenka” i walory chlebowych stołów. Trudno też nie dostrzec kunsztu samych zespołów, które przyjechały do Mińska ze specjalnym, chlebowym repertuarem i owocami ziemi. Przyjechały nad Srebrną nie po nagrody, ale z potrzeby serca...

Rozpoczęliśmy po szlachecku - polonezem Pawany z Kałuszyna i występem też kałuszyńskiej Kasianiecki, która obdarowała gospodarza festiwalu bochnem chleba. Jury muzyczne rozpoczyna swoją pięciogodzinną pracę, przerwaną koncertem Dąbrówki i Kapeli Małego Stasia. Trzy panie (Jolanta Kowalczyk, Bogusława Bednarska, Bożena Abratowska) i Stanisław Woźnica narzekają tylko na żar słońca, bo poziom konkursu jest tak wyśmienity, że z powodzeniem mógłby to być koncert laureatów. Rośnie kolejka po losy – każdy chce wybrać swoją piekarnię, a przyszli kelnerzy z „Królówki” mają pełne ręce tac i kubków z napojami. Wszystko gratis, jak po dwa dania dla artystów i promocyjne smakołyki piekarzy. Amfiteatr z trudem mieści widzów, a przecież drugie tyle kupuje dzieła ludowych artystów lub podziwia przyrodę spod parasoli Tawerny Roma, baru Eden i Kasyna z Barczącej.
A w samo południe Elżbieta Kalińska z właścicielami piekarni rozpoczyna peregrynację chlebowych stołów. Wszystkie smaczne i piękne, więc wybór najlepszego potrwa aż dwie godziny.
Mieliśmy organizacyjne wyczucie – przed gwiazdą Czeremszyny rozbłysły na scenie rubaszne gwiazdki Wrzosowian. Salwy śmiechu rozpruwają powietrze, a Powiślanki urządzają rewię tańca, zapraszając do zabawy wszystkich chętnych. Między sceną a widownią wirujemy do utraty tchu i wciąż nam mało. Gorący folk Czeremszyny rozkręca nas do czerwoności, a widownia wstaje z miejsc. Jeszcze tak cudnej muzyki w Mińsku nie było...
Czas na głębszy oddech i nagrody. Grand Prix festiwalu w konkursie muzycznym i statuetkę „Mińskiego Rogala” otrzymują Kurpie z Myszyńca, a „Mińską Nieckę” za stół chlebowy zdobywają nasze gospodynie z Posiadał. Przewodniczące obu jury chwalą zespoły za artyzm, a Anna Pietrzak z Myszyńca naszą redakcję za organizację Festiwalu Chleba.
- Było lepiej niż w Kazimierzu – słyszę od finalistów ogólnopolskiego festiwalu kapel i śpiewaków ludowych, a Powiślanki są tak urzeczone atmosferą, że nie mogą oprzeć się pokusie wspólnego uniesienia rąk na znak zwycięstwa.
Aż trudno uwierzyć, ale cuda naprawdę się zdarzają. Nasz festiwal był właśnie takim darem Opatrzności, która przyniosła nam i wymarzoną pogodę, i wspaniałych ludzi – słońca folkloru. Są również nimi nasi darczyńcy i goście specjalni – Antoni J. Tarczyński, Czesław Mroczek, Krzysztof Borkowski, Stanisław Szepietowski i Adam Ciszkowski, którzy ufundowali puchary dla piekarzy, gratulowali nam pomysłu, a mieszkańcom życzyli, by chleba powszedniego nigdy im nie zabrakło. I czegoż więcej potrzeba do szczęścia. Nie zmąciła go ani chwilowa przerwa prądowa, ani brak nagłośnienia podczas wręczania nagród już w sali kameralnej pałacu. Najważniejsze, że festiwal spodobał się mińszczanom i artystom ludowym, którzy przyjadą tutaj za rok – na dwa dni, by na wszystko wystarczyło czasu.
PS. Za tydzień – szczegółowe wyniki dwóch festiwalowych konkursów, plebiscyt na piekarza roku oraz fotogaleria z opiniami członków jury, sponsorów i gości.

Numer: 2005 39 Autor: J. Zbigniew Piątkowski