Mińskie złotka 2012

Jedni czekali na ten dzień od kilku lat, innym przyszedł tak niespodzianie, jak przeżyte wspólnie półwiecze. Wszyscy jednak wystroili się jak do ślubu... cywilnego, bo w 1962 roku właśnie takie były pierwsze i ważniejsze wobec prawa. W pierwszy wtorek października do pałacu Dernałowiczów przyjechali z nadzieją wspomnień, szacunku i zabawy. Chyba się nie zawiedli, choć mogli zawieść innych, ale z powodów... demograficznych

Złoci (nie) na dzieci

W pierwszej połowie 1962 roku, kiedy wkładali sobie małżeńskie obrączki, utrwalała się mała gomułkowska stabilizacja w sferze ekonomicznej. Każdy chciał mieć już nie tylko radio i pralkę Franię, ale też telewizor, meblościankę i oczywiście najtrudniejsze do zdobycia – dom lub mieszkanie w bloku. 
Tymczasem władze PRL odbierały obywatelstwo polskie emigrantom, uruchomiały rurociąg Przyjaźń, pozwoliły wyświetlić Nóż w wodzie Romana Polańskiego, wystąpić grupie Niebiesko-Czarni, otworzyć radiową Trojkę i pierwszy Supersam, czyli wielkopowierzchniowy sklep samoobsługowy.
Kto by takie rzeczy pamiętał, kiedy właśnie przyszedł czas na konsumowanie miłości i wychowanie dzieci. Niestety, nie mieli ich zbyt wiele, bo na 24 obecne w pałacu pary tylko jedna z nich mogła się pochwalić czworgiem potomstwa. Właśnie Teresa i Bogusław Kuciowie – mający w dniu ślubu 22 i 25 lat – zdobyli nasze uznanie i tradycyjną nagrodę za rozrodczość. Zapraszamy po prezent do redakcji.
Warto też wspomnieć, że niektórzy nie wyglądali nie tylko na prababcie i pradziadków, a nawet na babcie i dziadków, a szczególnie Jadwiga Oklesińska szacowana wizualnie na najwyżej 55 lat.
W ogóle na jubileusz 50-lecia pożycia małżeńskiego miński USC zaprosił 30 par z terenu miasta. Nigdy nie wiadomo, kto ile zdobędzie siły i czasu na przybycie, ale brak co piątej nie spowodował uszczerbku w uroczystości.
Tak więc burmistrz Jakubowski wręczył 24 medale prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie, a kierująca USC Magdalena Zagórska z pracownicami tyleż dyplomów i róż. Zazwyczaj w innych gminach pomaga im przewodniczący rady, ale w Mińsku tradycyjnie Dariusza Kulmy nie było.
Dlatego tylko burmistrz życzył jubilatom – według znanej już formuły – zdrowia, pomyślności i pogody ducha na wiele następnych lat. Przypomniał im też pierwsze lata miłości, której nie zapomnieli przez 50 lat.
W tym roku ceremonia była dość długa i obfita nie tylko w medale. Także muzykę dzięki Miejskiej Orkiestrze Kameralnej pod kierunkiem Macieja W. Domagały i Romana Wachowicza. Grali pięknie, ale tak zaaranżowali swój koncert, że dedykowane złotym parom szlagiery z lat 60. jubilaci słuchali w pozycji mało komfortowej, czyli stojąc przed sceną. Wprawdzie byli namawiani do tańca w rytm walców i tang, ale nikt się nie odważył.
Dopiero później, gdy już wypili szampana i poczęstowali się ciastem, kilka par pokazało na parkiecie, że jeszcze może i potrafi się bawić. I nikt się nie spieszył, aż na dobre ucichła muzyka.
Pierwszy raz jubileusz filmowała nasza Co słychać TV, a efekty tej wizyty widać już na nasze stronie www.co-slychac.pl. Wraz z ukazaniem się tygodnika, a więc od środy reportaż znajdziemy w naszym archiwum Warto obejrzeć. A pod artykułem – kolekcja fotografii, które można zamówić w naszej redakcji.

Numer: 2012 41 Autor: J. Zbigniew Piątkowski