Kręgarz ze Swobody

W podcegłowskiej Swobodzie rolnik Tadeusz Zawada nastawia kręgosłupy. I choć ma 82 lata jego ręce wciąż pomagają. Chorzy przyjeżdżają do niego z najodleglejszych zakątków Polski

Dłonie na zdrowie

Rodzice mieli ich pięcioro. Ojciec ganiał do roboty w polu wszystkich, bo sam często był zajęty nastawianiem kręgosłupów, czego nauczył się od swego ojca. Rodzinie wiodło się lepiej niż innym, bo każdy uleczony zostawiał kuraka, osełkę masła czy tłustą gęś. Uprawiać pole i hodować zwierzęta musiała jednak cała rodzina. Tadeusz nie wykręcał się, a nawet lubił prace polowe. Opierał się jedynie, gdy ojciec kazał mu przyglądać się, w jaki sposób leczy. – Nie ciągnęło mnie do tej praktyki – mówi dziś, gdy siedzimy pod jabłonią naprzeciw domu, w którym krząta się córka. – To moja ojcowizna. Teraz córki – pokazuje na obejście i hektary za nim.
Długo jeszcze, po śmierci ojca, z odległych wsi przyjeżdżali chorzy, prosząc o pomoc. Pan Tadeusz nie wiedział, jak im ulżyć, więc odmawiał. Dopiero przypadek sprawił, że jego ręce ożyły, jakby ojciec nimi pokierował. Nastawiły uszkodzony kręgosłup sąsiada, który spadł z sąsieka, a było to równo 52 lata temu. Dobra wieść rozeszła się szybko po okolicy. Do Swobody zaczęli znów przyjeżdżać ludzie narzekający na bóle kręgosłupa, stawów i stóp. Tadeusz zdał sobie sprawę, że umiejętność nastawiania kości odziedziczył po ojcu i dziadku. W przekonaniu tym utwierdził go ponadto lekarz z gminnego ośrodka, który oglądając zdjęcia rentgenowskie pacjentów przed i po wizycie u Tadeusza, stwierdził, że robi to poprawnie. Umiejętność swoją zaczął doskonalić, a wiedzę o układzie kostnym człowieka uzupełniać.
Obecnie pan Tadeusz i jego cudowne ręce znane są wielu osobom. Pomaga każdemu, kto o to poprosi, choć nie gospodarzy już od lat, bo jest na krusowskiej emeryturze.
– Zdarza się, że przyjeżdżają po mnie, bo chory nie może ruszyć się z łóżka. Nastawiam kręgi, smaruję płynem rozgrzewającym i najczęściej pacjent wstaje natychmiast z łóżka. Było, że przed bramą kościoła w Cegłowie stał samochód, a w nim osoba, której wyskoczyła ręka w barku. Na chodniku rozłożyliśmy koc i pacjenta. Rękę naprowadziłem na jej miejsce i mężczyzna mógł bez bólu nią poruszać. Z wdzięczności wyleczony chciał płacić, odrzekłem, by datkiem wspomógł kościół. Niedawno przyjechała kobieta z Otwocka z prośbą, bym pojechał z nią i uzdrowił, leżącego od tygodnia i cierpiącego z bólu, męża. Pojechałem. Kręgi ustawiałem przeszło godzinę, a następnie choremu nakazałem wstać z łóżka. Zdziwił się, ale posłuchał. Zrobił kilka kroków i z radością powiedział, że jestem cudotwórcą, bo nic go nie boli. Jeżdżę do niego co jakiś czas, ale już bardziej profilaktycznie, aniżeli z potrzeby.
– Kręgi często się zakleszczają albo przesuwają, uciskając nerwy, więc trzeba je na nowo poustawiać – tłumaczy pan Tadeusz, masując swoje palce. – Przydatne też jest w leczeniu wielu innych jeszcze dolegliwości. Do tych należą między innymi: „mrowienie” albo brak czucia w palcach czy rękach, a także okresowo występujące bóle w okolicy miednicy. Zgłaszają się też do mnie osoby, którym dzwoni w uszach, odczuwają zawroty głowy, bezsenność, załamanie psychiczne... Stosuję rytmicznie powtarzające się poruszanie kośćmi w stawach i delikatne rozluźnianie napiętych mięśni i sztywnych stawów. Ból, pojawiający się w środkowej i dolnej części kręgosłupa likwiduję poprzez bezbolesne rozluźnianie zesztywniałych stawów – tłumaczy kręgarz a raczej znachor, bo zna się na chorobie, choć nie jest lekarzem. Poprosiłem, by pomasował mój kręgosłup, bo od wielogodzinnego siedzenia przed komputerem i przemieszczania się samochodem często mnie boli. Weszliśmy do mieszkania. Zręczne palce pana Tadeusza zaczęły ugniatać kręgi.
Stwierdził, że w trzech miejscach kręgi są nieprawidłowo ułożone. Zaczął te miejsca uciskać. Następnie zajął się kręgami szyjnymi. Po kilkunastu minutach kazał mi usiąść i pokręcić głową. Ze zdziwieniem poczułem, że nic mnie nie boli, a głowa porusza się w prawo i lewo, jakby świeżo nasmarowana. Obiecałem sobie, że co jakiś czas będę odwiedzał kręgarza ze wsi Swoboda.

Numer: 2012 41 Autor: Andrzej Kamiński