Pod Garwolinem

Stowarzyszenie „Akademia Łucznica” skończyło 10 lat. W tym czasie wyrosło na jeden z najważniejszych w Polsce ośrodków nauki szeroko pojętej edukacji artystycznej

Świątynia rękodzieła

Akademia Łucznica działa od 2002 roku i z powodzeniem można ją nazwać świątynią rękodzieła. Skupia wokół swoich działań: pedagogów sztuki, animatorów kultury, instruktorów amatorskiego ruchu artystycznego, liderów i pracowników samorządowych instytucji kultury z trenu Polski. Początki ośrodka sięgają roku 1986, wówczas jednak działał tu oddział Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury. Te czasy doskonale pamięta założycielka „Akademii Łucznica” i wieloletnia prezes stowarzyszenia, a obecnie wiceprezes, Zofia Bisiak.
– Mieliśmy wspaniałą dyrektor, Rosławę Dowgird, która stworzyła idealny zespół, to była świetna kadra merytoryczna i artystyczna, a ona godziła się na różne nasze szalone pomysły. Ja jestem plastykiem i oczywiście także tworzyłam, ale tu przede wszystkim zajmowałam się edukacją artystyczną, współpracowaliśmy z domami kultury. W pewnej chwili zauważyłam, że bardzo potrzebne byłoby miejsce nie tyko dla instruktorów artystycznych, którzy tu mogą się dokształcać i zdobywać nowe umiejętności, ale i dla plastyków. Coś w rodzaju domu pracy twórczej i to kładącego nacisk na te dziedziny plastyki, która nie były na świeczniku. Czyli nie rzeźba i malarstwo, ale ceramika, od której się zaczęło czy wiklina. To się udało, ale nie bez trudu – wspomina Zofia Bisiak.
Gdy COMUK został zastąpiony przez Narodowe Centrum Kultury, okazało się, że nowa instytucja nie chce kontynuować edukacji artystycznej i nad ośrodkiem w Łucznicy zawisła groźba likwidacji.
– Wówczas zapadła decyzja o oderwaniu się i usamodzielnieniu. Tak powstała „Akademia Łucznica”, której misją pozostaje do dziś organizowanie i prowadzenie zawodowych kursów rękodzieła artystycznego, szkoleń i szeroko pojęte propagowanie rękodzieła, przekazywanie pełnej wiedzy i umiejętności tworzenia – podkreśla założycielka stowarzyszenia.
Oferta jest skierowana zarówno do instruktorów placówek kulturalno-oświatowych czy pracowników warsztatów terapii zajęciowej, z całej Polski, jak również do osób prywatnych, pragnących po prostu rozwijać swe umiejętności artystyczne, pod kierunkiem doświadczonej kadry artystów-plastyków.
Wybór jest imponujący, a poziom kursów należy do najwyższych w kraju. Tu nie przyjeżdża się tylko dla „papierka”, ale zdobywa prawdziwe umiejętności. Na to zwraca się szczególna uwagę i to podkreślają przedstawiciele stowarzyszenia, ponieważ współcześnie jest wiele osób i instytucji, które podobne kursy robią na szybko, bez głębszego przygotowania, dla szybkiego zysku. Ośrodek współpracuje też ze szkołami, przedszkolami, jest otwarty na różne inicjatywy. Pomaga w tym spora baza noclegowa, dzięki czemu goszczą tu często dzieci i młodzież, na artystycznych turnusach, trwających od kilku dni do dwóch tygodni. Młodzi goście wywożą stąd nie tylko umiejętności, ale i niezapomniane wspomnienia.
Warto podkreślić, że w Łucznicy atmosfera sztuki wyziera dosłownie z każdego konta. Zabytkowy dworek i park to same w sobie niezwykłe galerie, gdzie wciąż nas coś zaskakuje, coś zachwyca. A to bajecznie kolorowy witraż między drzewami, a to ukryte wśród traw rzeźby, a to wiklinowe dzwony zwisające z gałęzi. Co więcej, we własnoręcznie wykonanym piecu wypiekają tam najlepszy chleb, podawany ze smalcem i ogórkami kiszonymi... te smakołyki to także prawdziwa sztuka.

Numer: 2012 40 Autor: Marek Niewiara