Drodzy Czytelnicy

Wakacje, wakacje i… prawie po wakacjach. Bez przesady – jeszcze przez trzy tygodnie można jak nie odpocząć, to trochę odetchnąć. Nawet świeższym powietrzem, bo przecież od św. Anki powinny być chłodne noce i poranki. Jednak nie są i nie jest to jedyna niespodzianka tegorocznego środka lata…

W pełni - wierni

Jeśli przyjrzeć się ostatnim wydarzeniom, to tylko się cieszyć. Oto sonda ląduje na Marsie, by szukać tych, którzy szykują inwazję na Ziemian. Może przed setkami tysięcy lat, bo teraz nasi sąsiedzi wydają się martwi i bezpieczni. Na tyle, że to my za kilkanaście lat ich podbijemy. To znaczy mężczyźni, bo kobiety wyślemy na Wenus, by spełniły do końca swe emancypacyjne żądze. Może wreszcie dadzą nam spokój i przestaną pleść bzdury o sportowej rywalizacji, która jest uosobieniem li tylko testosteronu. Coś mi się wydaje, że niektórym babom (przepraszam kobiety) wcale go nie brakuje. Tylko tyle, że zlokalizował się im na językach.
Skoro już o sporcie i emocjach, to te ostatnie całkiem ode mnie odeszły. Nie kibicuję nawet siatkarzom, bo lanie od Australijczyków było tak nieprzyzwoite jak cios kangura na Alasce. Coś zwierzęcego ma w sobie także Usain Bolt. Nie dlatego, że jest ciemnoskóry, a z przyczyn stricte behawioralnych. Tylko on przed startem czynił jakieś znaki i podnosząc palec ku górze wręcz wymuszał gestem nieznoszącym sprzeciwu opiekę siły nadprzyrodzonej.
Na szczęście igrzyska polskiej niemocy już się kończą i… wielu zechce wrócić do rozpamiętywania udanej organizacji Euro 2012. Nigdy w życiu, bo mamy sportu powyżej uszu.
Teraz czas na igrzyska ziemi, czyli święta plonów. Powiat miński wsią stoi, więc i każdy wójt wiele zrobi, by dać wyborcom trochę radości, a najaktywniejszym – nagrody. Ważne, by dożynki nie przypominały odpustu, a rzeczywiście integrowały i ciekawiły swoich gości. To zleży nie tyle od tzw. gwiazdy imprezy co gospodarzy i doboru wszystkich artystów na scenie i poza nią. Aż przykro, kiedy między estradą a publicznością zieje martwa przepaść, bo nikt nikogo nie czuje i niczego nie przeżywa. A przecież usta same powinny śpiewać, a nogi tańczyć, co u nas zdarza się tylko na nielicznych wydarzeniach kulturalnych. Trzeba mieć nadzieje, że tak wyjątkowe pozostaną nasze festiwale chleba. Na ósmą ich odsłonę zapraszamy w sobotę 15 września. Materiały z kartami zgłoszeń już są na www.mivena.pl, ale chcemy też, by w tym roku wystąpiły reprezentacje wszystkich podmińskich gmin. Jeśli nie w konkursie estradowym, to przynajmniej w prezentacji chlebowych stołów. Wójtowie obiecywali, że o to zadbają, a może i wesprą festiwal nagrodami. Do imprezy jeszcze miesiąc, więc czasu i chęci  nie powinno zabraknąć.
Stówka w numerze…
Jak obiecałem, tak dotrzymuję słowa i stówę w tym tygodniu wypłacę wylosowanej z kilkudziesięciu odpowiedzi Anecie Wójcik z Podciernia.
A teraz kolejne pytanie za 100 zł i z odpowiedzią w aktualnym numerze. – Ile aut przejeżdża przez Mińsk w ciągu doby?
Przypominam, że odpowiedź można przysłać mailem na adres redakcja@co-slychac.pl lub podać głosowo na numer telefonu 25 758 89 13. Koniecznie  z imieniem, nazwiskiem, adresem i numerem telefonu nadawcy. Tylko prawidłowe odpowiedzi z pełnymi danymi mogą otrzymać kolejną stówę od tygodnika Co słychać?

Numer: 2012 32 33 Autor: Wasz Redaktor