DRODZY CZYTELNICY

Już po walentynkach, czyli święcie komercyjnej miłości. Tymczasem czytam, że nie muszę kochać, wystarczy współczuć. Komu współczuć? Zwierzętom – nawołują miłośnicy młodszych braci w ziemskim bycie. Dlaczego nie ludziom? Bo zwierzęta hodowlane, takie jak świnie, kury, czy króliki odczuwają przeróżne emocje, są inteligentne i tworzą skomplikowane sieci relacji z innymi zwierzętami. Jednak na potrzeby człowieka hoduje się ich coraz więcej, większość zamyka w klatkach, gdzie nie mogą się nawet obrócić. To jakaś histeria? Absolutnie mają rację, namawiając do współczucia zamiast jednodniowej miłości...

Walenty wymięty

Często obdarzamy uczuciem psy i koty, traktujemy je jak członków rodziny. Zwierzęta hodowlane zostały natomiast sprowadzone do roli automatów. To niewyobrażalne, wręcz maszynowe produkowanie naszego jedzenia i często nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak to wygląda. A wygląda źle, bo one mogą odczuwać ból, stres i strach, a żyją w zamknięciu, stłoczone z innymi osobnikami, bez dostępu do światła, trawy czy pastwiska. Tak n ie powinny ż yć żadne zwierzęta. Nie musimy ich kochać, żeby współczuć. I wiedzieć, że np. świnie są jednymi z najbardziej inteligentnych zwierząt, dorównując trzyletnim dzieciom i przewyższając rozumem psy. Wiedzą na przykład, że inne osobniki mają wiedzę, która może się przydać w poszukiwaniu pożywienia i rozróżniają ludzi, nawet tych tak samo ubranych. Króliki żyją w komunie, ale podskakują na wysokość 70 cm, czyli to tak, jakby przeciętny mężczyzna potrafił podskoczyć na wysokość aż 5 metrów! Kury natomiast wykazują silne zachowania obronne w stosunku do swojego potomstwa. Są w stanie oddać życie, by obronić swe kurczęta i potrafią rozpoznać ponad 100 innych osobników w stadzie. Gdy są chore, wybierają jedzenie wyglądające mniej atrakcyjnie, ale zawierające leki. Oczywiście, że kiedyś wiedziało o tym każde wiejskie dziecko, ale dzisiaj nie jestem pewien. Nie wiem, czy rodzice opowiadają dzieciom zwierzęce historie, czy wręcz do dzieci dopuszczają babcie i dziadków.

Tak jakoś wyszło, że lepsze warunki życia oddaliły nas od zwierząt i od siebie. Skłaniamy się od przyjemności do przyjemności, mając za nic potrzeby najbliższych. A jeśli już chcemy mieć pieska lub kotka, to koniecznie pięknego i rasowego. Coraz więcej słyszę i widzę wspomnień z PRLu. Był to podły system, ale przynajmniej mieliśmy czas na zabawę i realizację marzeń. Nie były one w rodzaju nowego iphona czy tableta, bo wystarczyła książka i przenośne radio. Miałem taki srebrny tranzystor z UKFem, z którym praktycznie się nie rozstawałem. Z książkami także i nie tylko w domu. Także na pastwisku, podczas żniw i wykopów. I tak było dobrze...

Wspomnienia powracają, ale nigdy mi się nie śniło, że dożyję ery walentynek. Na szczęście po latach otumaniania nawet młodzi mają dosyć tych plastikowych dowodów miłości. Walenty już jest tak wymięty, że czas wrócić do naszej słowiańskiej Kupały. To już niedługo, a wcześniej nauczmy się współczuć. Przede wszystkim ludziom, a potem zwierzętom...

Numer: 7 (1011) 2017 Autor: Wasz Redaktor

Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *