Dobre jubilatów

Tylko miłość potrafi zatrzymać czas – wierzył Marcel Proust, a powtarzała za nim szefowa dobrzańskiego USC Danuta Rawska. Nie wszystkim miłość sprzyja, bo zbyt zaborcze uczucie może doprowadzić do stresu i utraty zdrowia. Tak się nie stało w 11 ślubnych stadłach z gminy Dobre, które w środę 8 lutego otrzymały medale za długoletnie pożycie małżeńskie. Nie tylko, bo aż cztery z nich zasłużyły na naszą nagrodę demograficzną...

Miłość, dzieci i poleci...

Złoty jubileusz i związane z nim medale to jedne z najmilszych i niestety ostatnie wydarzenia, jakie spotykają pary małżeńskie. Całkowicie na swoje zasłużyli, a nawet zapracowali. Na żaden medal nie pracuje się tak długo, bo ponad 18.250 nocy i dni, i nie może tu być mowy o pomyłce czy przypadkowości, bo albo się wytrwało pół wieku w związku, albo nie. W tym roku aż jedenaście dobrzańskich par pozostało wiernych swojej małżeńskiej przysiędze, będąc ze sobą na dobre i na złe. Bardziej na dobre, bo do tego zobowiązuje nazwa gminy. Na dobre, bo na uroczystość zorganizowaną przez USC przybyły wszystkie zaproszone pary, które zostały powitane marszem weselnym. Zagrał go pierwszy raz obecny na takim jubileuszu harmonista Rafał Giziński.

Wnet jubilaci wysłuchali prawd o życiu we dwoje, życzeń i słów najwyższego szacunku od Danuty Rawskiej, wójta Tadeusza Gałązki i na koniec wracającej z konwentu marszałek Marii Koc, która zdążyła akurat na końcówkę występu młodych artystów z GOKu. Jak zawsze uczniowie próbowali podkreślić nie tylko walory babć i dziadków, ale przypomnieć im lata młodości. Także wartości wielopokoleniowej rodziny, wtrącają do programu wątki kabaretowe. A kiedy zabrzmiały chóralne życzenia stu lat, niektórzy doszli do wniosku, że jubilaci już taki poziom wspólnie osiągnęli, bo przecież ich półwiecza się sumują. Tym bardziej, że pobierali się w milenijnym roku. Zanim ruszyli do wspólnych zdjęć, za zorganizowanie uroczystości dziękował Sylwester Zbrzezny – były wójt i przewodniczący rady mińskiego powiatu.

Był toast wzniesiony szampanem, powtórne życzenia stu lat, piętrowy tort i biesiadowanie przy słodko-owocowym stole. Był też czas na spowiedź demograficzną. Okazało się, że aż cztery pary zasłużyły na pochwałę ze względu na liczbę dzieci. Najwięcej, bo sześcioro, a z nich 10 wnucząt i jedno prawnuczę mają Zofia i Stanisław Tomkiewiczowie z Makówca Małego. Pięciorgiem dzieci pochwaliły się dwa małżeństwa – Leokadia i Tadeusz Kaniowie z Wólki Kokosiej oraz Józefa i Tadeusz Nowińscy z Porąb Nowych, a czworga dochowali się Alina i Tadeusz Orzechowscy z Walentowa. W sumie pochwalone pary mają 20 dzieci, 29 wnucząt i tylko troje prawnucząt. Twierdzą, że jak 500+ nie pomoże, to trzeba się wstydzić za lenistwo synów i córek. Skoro oni mogli poświecić się od 18-21 lat, mogą i młodzi, bo – jak zrymowała jedna z jubilatek – najpierw miłość, potem dzieci i czas szybko zleci...

Numer: 7 (1011) 2017 Autor: J. Zbigniew Piątkowski

Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *