DRODZY CZYTELNICY

Trudno wytrzymać w tym kraju. Codziennie jakieś zmiany, propozycje, afery, marsze, aresztowania, pyskówki, propaganda... W jakim kraju? W każdym, ale nas szczególnie obchodzi Polska. Teraz właściwie mamy dwie Polski – tę lewoliberalną i tę katonarodową. Zasłużyliśmy sobie na podział, a przecież to nie koniec kopania narodowego rowu i personalnego plucia. Po obu stronach mamy mnóstwo poczciwych obiboków, intelektualnych niemot i zwykłych ignorantów, że amunicji wystarczy na długie lata. A gdyby te knoty obciąć i wyrzucić z życia politycznego i gospodarczego... Czy wtedy mielibyśmy wreszcie kulturę i spokój...

Knoty niemoty

O Misiewiczu nie warto już wspominać, ale wcale się nie zdziwię, jak ten pulchnawy ignorant narobi PiSowi bigosu. Wtedy nie pomogą wzajemne uczucia i haki... Jak z konopi wyskoczyła tymczasem sprawa nowej aglomeracji warszawskiej. I tu klops, bo okazało się, że tylko dwie gminy z powiatu mińskiego - Sulejówek i Halinów mają stać się
z mocy nowej ustawy częścią miasta stołecznego Warszawy. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Mieszkańcy ościennych gmin będą bowiem wybierać w bezpośrednich wyborach prezydenta i radnych Warszawy. I choć PiS zapewnia, że chodzi mu tylko o to, by pozwolić stolicy na rozwój, to opozycja nie ma wątpliwości, że chce przejąć władzę. W przyległych do Warszawy gminach rządzi partia Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli połączy się je ze stolicą wybory samorządowe może tu wygrać PiS.

Kto takiego knota zapalił, a właściwie kogo wystawili na odstrzał? To nieważne, bo w każdej partii są zające, które służą politycznym mistrzom. Szkoda tylko, że wystawiony Sasin kandydował na prezydenta Warszawy i już na starcie miał do tyłu.
A przecież pomysł nie jest nowy i nie taki zły. Duża Warszawa, powiększona o ok. 800 tys. mieszkańców, przejmie zadania w zakresie organizacji transportu na całym swym obszarze. Nie będziemy już dopłacali zachodnim gminom, by przyjeżdżały do nich autobusy ZT M. A sami możemy ściślej połączyć się ze ścianą wschodnią i korzystać ze środków unijnych do woli. Razem z Garwolinem, Węgrowem, Siedlcami i Sokołowem tworzymy niezły obszar rekreacyjny, gdzie tylko inwestować w naturę i jej dary. Wszystko będzie u nas tańsze, a zdzierać będzie z kogo, bo nie musimy długo czekać na zmęczonych aglomeracją warszawiaków.

Poza tym nie skończy nam się historia niezależnego Mińska i innych wsi powiatu. A przecież za 4 lata mamy 600-lecie, choć mam nadzieję, że już z inną władzą. Nie przejmujmy się więc, że nas nie chcą wcielić do wielkiej Warszawy. Damy sobie radę i bez stołeczności. Damy radę, jeśli pozbędziemy się zapalających konflikty knotów i psujących nam renomę niemot.

I w tym kontekście zapraszam na łamy wszystkich myślących, którym nie jest wszystko jedno... Wiem, tak na winiecie reklamuje się pewien wybiórczy dziennik, który żerował prawie trzydzieści lat na układach. Tłuste lata popaprańców się skończyły, ale nie ma nowego otwarcia. Otwarcia dla polskich czasopism lokalnych, które wciąż czekają na medialnego mesjasza. Mają jeszcze moc, więc warto ją wykorzystać...

Numer: 6 (1010) 2017 Autor: Wasz Redaktor

Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *