Miasto niemocy

Po kilkudniowej odwilży zima wróciła. Może nie z takimi mrozami, ale padającym śniegiem, który zamienia ulice w ślizgawki. Podczas styczniowej sesji radni o powrocie zimy nie wiedzieli, ale chcieli poznać reakcje władz miasta na zagrożenia bezpieczeństwa aut i przechodniów. Niestety, wieści nie są pomyślne...

Lody na spody

Batalie o zimową prawdę rozpoczął radny Cichocki, zarzucając burmistrzowi, że targowisko jest lodowiskiem. Była wszakże jedna akcja jakichś kobiet z łopatami, pewnie po interwencji władz miasta, ale generalnie targowisko jest nieuprzątnięte. – Targowisko w okresie zimowym działa na pół gwizdka... nie posypujemy całej przestrzeni targowiska tylko ciągi komunikacyjne i te rejony, gdzie ten handel występuje. Ponieważ mamy system rezerwacji, wiemy gdzie odbywa się handel i tam teren jest odśnieżony – tłumaczył wezwany przez burmistrza dyrektor gospodarki komunalnej.

Odniósł się także do pytań, które padają na forach internetowych, by dywagować, czy mogą więcej i lepiej odśnieżać? I skłamał już na początku, mówiąc, że w mieście jest około 130 km dróg, które powinni odśnieżać. Tymczasem według ZDM jest tylko 86 km dróg miejskich, a reszta to drogi powiatowe i wojewódzkie. Oczywiście, – jak dowodził – mogą zakupić tyle sprzętu i zatrudniać tyle ludzi, aby w ciągu jednego lub dwóch dni odśnieżyć te kilkadziesiąt hektarów. Będzie to jednak bardzo kosztowny zabieg. Tak samo jest ze stosowaniem środków niezamarzających, które są dla miasta zbyt drogie.

Doszli więc do wniosku, że nie wolno przesadzić. Oczekiwania mieszkańców, że wszystko natychmiast zostanie zrobione są niesłuszne, nigdzie na świecie tak nie ma z wyjątkiem krajów Afryki, gdzie tego typu zjawiska nie występują – ironizował szef ZGK.

Na nic więc zdały się przykłady radnej Markowskiej o ustawicznym oblodzeniu miasta i propozycje, by zatrudnić do odśnieżania skazanych. Trzeba o tym pomyśleć, bo szkoda oszczędzać na zdrowiu naszych mieszkańców – ostrzegała radna. Okazało się, że radni powinni nauczyć się topografii, bo nie wiedzą, co do kogo należy. Tak sprawę śliskich ulic skwitował burmistrz Jakubowski. A kiedy radna Monika Skrzyńska pytała o pomiary smogu na terenie Mińska i ewentualne przekroczenia norm, Jakubowski oznajmił, że najbliższe stacje są w Otwocku i Siedlcach. Jego zdaniem postulat aby dwie dodatkowe powstały w Mińsku, nigdy nie zyska akceptacji. Tak więc na smogi nie ma trwogi, choć każdy wie, jak i gdzie w mieście śmierdzi. Sprawdzimy to precyzyjnie już wkrótce i nie tylko w Mińsku...

Podczas pierwszej w 2017 roku sesji radna Monika Skrzyńska zgłosiła także trzy wnioski. Przypomniała o oznaczeniu nieużywanych przystanków autobusowych na terenie miasta. Prosiła t akże o p rzestrzeganie t erminu przewidzianego w regulaminie na przesyłanie materiałów na sesje z tym dwutygodniowym wyprzedzeniem, żeby mogli się na spokojnie z tymi materiałami zapoznać. Wniosła też o rezygnację z przeprowadzania ankiet dla rodziców uczniów szóstych klas, bo obawia się się, że to może doprowadzić do zbędnych, niepotrzebnych bałaganów, protestów rodziców. Jest uchwała o przekształceniu, zróbmy to bez przeprowadzania ankiet. Jakubowski obiecał, że każdy nieużywany przystanek zostanie wyeliminowany, ale termin przesyłania dokumentacji się nie zmieni, bo komisje zbyt późno obradują i przesyłają wnioski. Natomiast ankiety muszą być, bo samorząd powinien wybrać do wygaszanego gimnazjum tylko zdeklarowane klasy SP.

Numer: 6 (1010) 2017 Autor: J. Zbigniew Piątkowski

Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *