Cegłów skarżony

Nie każdy ma na tyle zacięcia żeby, kiedy w urzędzie zostanie potraktowany w sposób niezgodny z prawem, złożyć na taki stan rzeczy skargę. Jeden z mieszkańców gminy Cegłów postanowił jednak powalczyć o egzekwowanie prawa, ale rozstrzygnięcie zaproponowane przez radnych wcale go nie zadowoliło

Protest bez nagany

Skarga dotyczyła jednej sprawy, ale podzielonej na dwie kwestie. Po pierwsze, w dniu, w którym skarżący był w urzędzie nie mógł znaleźć tam w widocznym miejscu informacji, jaka komórka organizacyjna lub pracownik zajmuje się przyjmowaniem wniosków i skarg. Po drugie, nie było też informacji o godzinach, w których przyjmowane są skargi z uwzględnieniem terminu po zakończeniu pracy urzędu. Dodajmy, że do udostępnienia takich danych gmina jest zobowiązana prawem. Taką właśnie skargę na działalność wójta rozpatrywali radni podczas styczniowej sesji.
Jednogłośnie uznali oni, że zarzuty są bezzasadne, co wcale nie oznacza, że skarżący nie miał racji. Najprawdopodobniej było tak, jak napisano w piśmie, ale radni już nie mogli tego sprawdzić. Wypłynęła przy tym interesująca kwestia.

Skarga została złożona 17 stycznia, a radni rozpatrywali ją 24 stycznia. Przez te kilka dni urzędnicy zdążyli poprawić wszelkie mankamenty i kiedy komisja rewizyjna zajęła się sprawdzaniem stanu faktycznego, wszystko było już zgodnie z przepisami. Dlatego uznali skargę za bezzasadną, zaznaczając, że wójt dopełnił swoich obowiązków i na dzień 24 stycznia nie można się do niczego przyczepić. Autorowi pisma chyba nie o to chodziło. Nie była to bowiem prośba czy wniosek, ale skarga, więc nawet dostosowanie się urzędu do obowiązującego prawa nic już nie zmienia. W dniu złożenia pisma nie wszystko było jak należy, co zresztą radni przyznali. Dlatego skarżący nie czuł się w żaden sposób usatysfakcjonowany takim rozstrzygnięciem. Uważa, że wójtowi należało się chociaż upomnienie od radnych. Przypomniał też, że ma prawo złożyć skargę na radę, którą będzie rozpatrywał wojewoda.

Urząd stoi na stanowisku, że cała sprawa została już załatwiona. Nawet gdyby do dnia rozpatrywania skargi nic się nie zmieniło, to radni musieliby uznać skargę za zasadną i zobowiązać wójta do dostosowania się do przepisów. Na tym wszystko by się zakończyło. Skoro jednak wójt zmienił to już wcześniej, to radni nie mogli zrobić niczego innego. Trudno byłoby bowiem, żeby wyobrażali sobie, jak to było 17 stycznia lub żeby zasięgali informacji od obecnych tego dnia w siedzibie gminy. Wysłuchawszy dwóch stron radni jednogłośnie uznali, że wójt, choć być może zawinił, to wszystko naprawił. Skarga była więc bezzasadna. Raczej nie należy się spodziewać dalszego ciągu tej drobnej sprawy, która pokazała, że w takich przypadkach, jeśli urząd nie dopełni obowiązków, to zawsze będzie miał na to czas.

Numer: 6 (1010) 2017 Autor: Łukasz Kuć

Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *