Stanisławów konfliktowy

Wójtowi Adamowi Sulewskiemu od początku kadencji rządzenie gminą Stanisławów nie przychodziło łatwo. Jego przeciwnicy postanowili jednak dać mu czas na pokazanie swoich zdolności. Ale od wyborów minęły już ponad dwa lata i od tego czasu wiele się zmieniło. Sulewski nie tylko nie może liczyć na poparcie rady, ale też coraz częściej spotyka się z objawami niezadowolenia mieszkańców gminy

Dole Sulewskiego

Stanisławów obok mińskiej gminy to obecnie jedyne przypadki w powiecie mińskim, gdzie wójtowie nie mają za sobą większości w radzie. W pierwszym z samorządów sytuacja była jednak bardziej złożona, bo na początku Sulewski mógł cieszyć się poparciem rady, ale konflikt w gronie radnych, a także dwukrotnie przeprowadzane wybory uzupełniające, zmieniły ten stan rzeczy. Jednak także na początku kadencji nie było kolorowo. Zwycięstwo Sulewskiego w wyborach było dla wielu zaskoczeniem, bo do niedawna był on osobą w gminie nieznaną, a jego poprzednik Wojciech Witczak rządził od wielu lat. Wyborcy zdecydowali jednak, że potrzebne są zmiany, które zapewnić może tylko nowy wójt. Od tamtego czasu minęły już ponad dwa lata. Wielu z tych, którzy byli przeciwni Sulewskiemu, teraz go popiera, ale są też tacy, dla których jego rządy są dużym zawodem. Często tylko dlatego, że nie zostały wykonane w ich miejscowościach inwestycje, na które liczyli. Takie głosy pojawiają się bardzo często podczas sesji rady gminy i niestety dyskusje o konkretnych sprawach, przeradzają się w litanie żalów i pretensji wobec wójta. Do takiej nieprzyjemnej i mało konstruktywnej wymiany zdań doszło podczas sesji zaraz po uchwaleniu budżetu. Negatywne emocje wywołane tą procedurą nie sprzyjały merytorycznej dyskusji. Jeden z mieszkańców gminy nie mogąc rozwiązać swojej sprawy w urzędzie, postanowił przenieść ją na forum rady. Nie skończyło się na wyjaśnieniach, że wójt nie ma możliwości zablokowania inwestycji, która uzyskała zgodę w starostwie powiatowym. Pojawiły się więc inne wątki.

Często powtarza się zarzut wobec Sulewskiego, że zwolnił on z urzędu kompetentnych pracowników. Niektórzy z pośród radnych nie mogli mu darować, że pozbył się wicewójta Czesława Mazka, który obecnie pracuje w mińskim szpitalu. Z tego powodu wynikł konflikt, a w gminie pojawiły się plotki, że wójt musiał zapłacić mu odszkodowanie za bezpodstawne usunięcie z pracy. Mowa była nawet o 42 tys. zł. Sulewski odpowiedział na takie postawienie sprawy, iż rzeczywiście toczyła się sprawa, ale strony się porozumiały. W wyniku czego Mazek dostał 25 tys. zł wypowiedzenia, co równało się trzymiesięcznej pensji. – To nie moja wina, że ten pan tyle zarabiał. Ktoś mu dał taką pensję. Uważam jednak, że postąpiłem słusznie zwalniając go – uzasadniał Sulewski, ale jego stanowisko nie wszystkim się podoba. Inny z mieszkańców gminy zarzucił wójtowi lekceważenie lokalnych potrzeb. Urząd nie zrobił nic, aby rozwiązać problem kurzącej się drogi przy jego posesji. Uważa też, że został potraktowany przez radnych i urzędników w sposób nieprofesjonalny. Na tym jednak skończyły się merytoryczne zarzuty, a zaczęła ostra wymiana zdań, z której nie mogły już wyniknąć żadne konstruktywne wnioski. Wydaje się, że w nadchodzącym czasie wójt Sulewski będzie miał jeszcze trudniejszą pracę. Ma on własny styl sprawowania władzy w gminie, który jednak często jest atakowany. Rządzi dopiero dwa lata i jeszcze nie wypracował sobie silnej pozycji w gminie. Zaczynał bowiem praktycznie od niczego, jako osoba mało w Stanisławowie znana.

Numer: 6 (1010) 2017 Autor: Łukasz Kuć

Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *